wtorek, 18 sierpnia 2015

Rozdział 38

 Alicja otworzyła usta próbując zmusić się do krzyku, ale pojawiające się przed jej oczami obrazy próbujące wedrzeć się do jej umysłu sprawiały że nie mogła się nawet poruszyć. W głowie szumiało jej od tysięcy głosów, które zlewały się w jeden wielki krzyk. Wspomnienia wdzierały się do jej mózgu próbując znaleźć swoje miejsce. Dziewczyna oddychała ciężko starając się zrozumieć i jakoś ogarnąć cały ten bałagan, jednak jedyne na co mogła się zdobyć to po prostu obserwowanie całego filmu, w którym ona grała główną rolę.
 Klęczała przed jakąś dziewczyną z pochyloną głową, a rękami opierała się o mokrą ziemię. Słońce było schowane za szarymi chmurami, musiało przed chwilą padać. Usłyszała cichy szept którego nie zrozumiała, a potem świst ostrza w powietrzu. Zacisnęła dłonie w pięści ignorując fakt, że ziemia weszła jej pod paznokcie. Poczuła zimną stal na swojej szyi…
 Obudziła się z wrzaskiem szarpiąc nadgarstkami, które były przywiązane do rogów łóżka. Rozejrzała się dookoła. Była w swoim pokoju w Zaranie. Włosy opadły jej na oczy. Nogi także miała związane. Spanikowała szarpiąc się bez sensu. Gdy wreszcie udało jej się trochę uspokoić, zmusiła się do racjonalnego spojrzenia na zaistniałą sytuację. Przypomniała sobie jak zaraz po założeniu swojego naszyjnika do jej pokoju wleciała Naomi, która obrzuciła ją białym proszkiem. Była tylko ciekawa, dlaczego Nan ją związała. Nie znała jej od tej strony. Kiedy tylko pierwszy strach minął zaczęła zastanawiać się nad wyjściem z opresji. Szarpnęła jeszcze raz rękami i nogami wyginając się przy tym jak ochlapana wodą kotka. Kiedy to nie pomogło zaczęła się złościć przeklinając wszystkich, których znała. Wynik był zadowalający. Moc Alami popłynęła w jej żyłach rozgrzewając całe ciało. Zgniatała skrzydła barkami, więc zaczęła się wiercić, żeby było jej wygodniej. W efekcie leżała lekko na boku, a oba skrzydła wyprostowała i zgięła kilka razy. Na tyle na ile mogła podciągnęła się do góry próbując dosięgnąć szponiastym zgięciem skrzydła jednej z lin przy nadgarstku. Udało jej się zaczepić jednym pazurem o linę łączącą prawą rękę z rogiem łóżka, szarpnęła więc mocno w dół. Przecięła tylko kilka włókien, więc powtórzyła czynność kilka razy. Bolesny zabieg zakończył się nie w pełni zadowalającym efektem. Mimo uwolnienia ręki, dłoń wciąż była zamknięta w nietypowej rękawiczce. Ali musiała cały czas zaciskać pięści, ponieważ srebrzysty materiał nie pozwalał jej na wyprostowanie palców. Odwróciła się na drugi bok, żeby uwolnić drugą rękę i móc usiąść. Nogi miała związane w kostkach razem, a koniec liny zaczepiony był gdzieś pod łóżkiem. Po wyczerpującym szarpaniu się z ostatnią liną opadła na łóżko wzdychając cicho i przyglądając się dziwacznym rękawiczkom. Próbowała je zdjąć zębami, lub przeciąć szponami na skrzydłach, jednak to nic nie dało. Skupiła się więc na planie wydostania z zamku. Splotła ręce na piersi i zaczęła od nauki posługiwania się skrzydłami. Do tej pory tylko na nich latała, teraz jednak musiały posłużyć jej za ręce. Uklękła szpony kładąc na materacu przed sobą i podniosła się lekko cały ciężar przenosząc na skrzydła. Podwójne zawinięte pazury przedziurawiły materiał. Alicja opierała się na skrzydłach jak wywerna. Odepchnęła się nimi i stanęła na drewnianej podłodze. Jak nietoperz pomachała szybo skrzydłami, by złapać równowagę, a potem złożyła je, bo usłyszała ciche szczęknięcie zamka. Drzwi uchyliły się delikatnie, a do środka wślizgnęła się Possan od razu zamykając powoli by nie narobić hałasu. Ali w ułamku sekundy zrozumiała co się dzieje i rzuciła się na dziewczynę. Poss spanikowała i zakryła głowę rękami. Alami buzowało w żyłach Alicji, kiedy przyciskała nauczycielkę do drzwi.
– Zdejmij mi te rękawiczki. – warknęła.
– Nie po to tu przyszłam. – odparła i odepchnęła Alicję od siebie. Ta zachwiała się, ale szybko złapała równowagę dzięki skrzydłom.
– W takim razie wyjdź.
– Czemu musisz wszystko utrudniać?! – Ali pierwszy raz widziała Possan zdenerwowaną. Coś zadudniło w jej głowie i opadła na łóżko. – Posłuchaj, po odzyskaniu wspomnień trzeba założyć kilka zaklęć, żeby nie wszystko na raz wpadało ci do głowy. Rozumiesz? – Alicja patrzyła na nią tępo z zezłoszczoną miną. – Czas zdjąć jeden czar. Musisz zasnąć. W snach powróci ci trochę wspomnień.
– Zdejmij wszystkie zaklęcia naraz. – zażądała dziewczyna. – Nie mam czasu na takie babranie się z tym. Muszę wracać.
– Ty nie masz tu nic do gadania. Wybacz, ale musisz słuchać się dorosłych. Tutaj możesz czuć się bezpiecznie, Alicjo. Gdzie chcesz iść? My jesteśmy twoją jedyną rodziną. Przecież całe twoje życie to same kłamstwa. Jeszcze tego nie pojmujesz? Marie wszystkim zarządzała. Twoi rodzice, babcia, siostra… Wszystko było ustawione. Tak, żebyś była szczęśliwa dopiero gdy nas spotkasz. Prawdziwą rodzinę, która o ciebie będzie się bała i troszczyła się o ciebie.
– Skończ ten bezsensowny monolog. Osiemnaście lat poradziłam sobie bez wymarzonej rodziny. Jak byłam mniejsza może mi tego brakowało, ale teraz już jestem dorosła i umiem sama o siebie zadbać. Nie potrzebuję was, ani waszej nadopiekuńczości. – Ali zrobiła szybki skok i walnęła Poss z półobrotu w bok, po czym zmieniła się w jaskółkę i wyleciała między kratami w oknie. Tuż nad ziemią wyhamowała i zrobiła szybką przemianę w jastrzębia. Potem pędziła już prosto do portalu. Niestety tam czekała na nią Naomi. Z jedną ręką opartą na biodrze, a w drugiej trzymając swoją katanę przyglądała się zbliżającemu ptakowi. Kiedy Ali zbliżyła się wystarczająco i stanęła na trawie pokrywając ją skrawkami żarzących się piór z sukienki, Nan machnęła ostrzem w powietrzu jednocześnie prostując się.
– Nie będę z tobą walczyć, Naomi.
– W takim razie ja cię zabiję. Następnie oddzielimy twoje wspomnienia, a gdy narodzisz się na nowo będziesz mi w pełni posłuszna tak jak to powinno być. Ewentualnie zmodyfikujemy ci mózg. Co wolisz?
– Jesteś psychiczna. Dlaczego tak bardzo potrzebujesz władzy? Czemu wszystkie nas zniewalasz!?
– Bo nie chcę, żeby znów było tak jak kiedyś! – warknęła i wskazała Alicję ręką szepcząc coś pod nosem. Ali czując zagrożenie wyrwała do przodu i zamachnęła ręką zapominając, że ma na sobie rękawiczki. Kiedy zdała sobie sprawę, że jest bezbronna, w jej głowie coś wybuchło. Upadła na ziemię wrzeszcząc i trzymając się za uszy. Kuliła się w trawie, rzucała się na wszystkie strony i nie wiedziała jak przerwać natłok myśli, które jedna po drugiej pojawiały się w jej głowie. Bolesne wspomnienia z wojny najbardziej nią wstrząsnęły, potem jedynie nużące życie w zamku i ciągła nauka. Egzekucje co dziesięć lat. Jej własne egzekucje… Kiedy albo ona była katem, albo ginęła, albo przyglądała się jak ginie jej jedyna rodzina. Pozytywne wspomnienia, które dzieliła z ludźmi. Wszystko co działo się z nią przez ostatnie dwieście lat, wróciło do jej głowy jak jeden wielki film. Serduszko na jej szyi zabrzęczało zamykając się z powrotem. Dziewczyna wstała rozglądając się nieprzytomnie dookoła. Naomi zamiast katany trzymała w dłoni chusteczkę, którą podała Alicji widząc na jej twarzy łzy.
– To bolało. – odparła Ali.
– Rozumiem, że chcesz trochę swobody, ale my teraz potrzebujemy twojej pomocy. W pięć nie damy rady pokonać demonów Niberty. – powiedziała Naomi pokazując koleżance, żeby usiadła.
– Potrzebuję czasu, żeby wszystko zrozumieć. Póki co mam w głowie jeden wielki bałagan.
– Nie ma czasu.
– Nie musisz się bać Niberty. Nie mogłabyś po prostu z nią porozmawiać?
– Ona nie będzie chciała rozmawiać. – odparła Nan.
– Jeśli o mnie chodzi, to ja chcę żyć na własną rękę. I nie będę się zadawać ani z tobą, ani z twoją siostrą. Zdejmij mi te głupie ograniczniki i pozwól mi odejść.
– Nie mogę na to pozwolić. Zrozum! Nie możesz stanąć po stronie Nib.
– Dasz mi wreszcie spokój?! – Alicja wstała gwałtownie. – Kan’otrei maamth. – przypomniała sobie anty-zaklęcie, a rękawiczki spłynęły po jej dłoniach jak rozpuszczona, srebrzysta czekolada. Naomi poważnie zdziwiona przyglądała się jak Ali wbiega w portal.


– Gdzie Alicja? – zapytała Possan widząc zatroskaną minę Naomi.
– Myślałam, że jak sobie przypomni to stanie po mojej stronie! – wykrzyknęła Nan waląc otwartą dłonią w stół, po czym opadła na fotel opierając czoło na ręce. – Powiedz mi, co zrobiłam źle…? – spytała cicho po dłuższej pauzie.
 Poss machnęła dłonią zagarniając powietrze, które przemieniła w porcelanowy kubek wypełniony po brzegi herbatą. Podała go przyjaciółce.
– Może lepiej przemyśl propozycję Amelii. – odparła cicho Possan. Nan podniosła na nią wzrok.
– Nie widzę lepszego rozwiązania tej sytuacji. Trzeba będzie tak zrobić, ale…
– Wiem. To nie załatwi sprawy.
– Nie potrzebni mi są niewolnicy.
– Czego właściwie chce Niberta? – Poss usiadła na podłokietniku zakładając nogę na nogę.
– Chce, żeby było tak jak przed wojną.
– Żeby znowu anioły z zazdrości nas pozabijały?
– Nie wiem. Ona knuje cos na większą skalę. Razem z aniołami. Wątpię, żeby chciała połączyć nasze rasy, bo dobrze pamięta nasze próby.
– Oj tak. Ja też pamiętam. – zmarszczyła brwi.– No, ale nawet jeśli anioły zaatakują będziemy umiały się bronić. Wtedy przecież w ogóle nasze społeczeństwo nie potrafiło walczyć.
– Nie było po co się tego uczyć. Nawet byśmy nie pomyśleli, że ktoś może chcieć nas pozabijać.
– Przecież wiem. I nie mam ci tego za złe.
– Amelia już znalazła to zaklęcie?
– Raczej wciąż szuka, bo się nie odzywa.
– Poss… Trzeba znaleźć Loreen. – dziewczyna westchnęła i wstała powoli.
– Wiem, wiem. – odparła przeciągle. – Znajdziemy ją. Mam to zrobić osobiście?
– Chyba nie możemy ryzykować. Nic nie może ci się stać.
– Będę uważać. – uśmiechnęła się. Nan wciąż była niepewna. – Mnie możesz zaufać. Oprócz mnie zaufaną osobą jest tylko Amelia.
– I właśnie to mnie martwi.
– Damy radę. Teraz lecę znaleźć Loreen.
– Ciekawa jestem co z jej wspomnieniami…
– Jeśli zabiła ją Niberta, pewnie je przejęła. A to znaczy, że trzeba będzie ją odbić.
– Może lepiej zostań w domu. Sama zobaczę co i jak. Nie mogę cie narażać, a mnie nie zabiją.
– Skąd ta pewność?
– Intuicja.
 Poss popatrzyła na koleżankę dziwnie.

– Rób jak uważasz. – odparła. – Ja idę zająć się Andżeliką.


~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~


Wybaczcie tak długą zwłokę, ale byłam na wakacjach, A brak dostępu do komputera uniemożliwił mi dodanie tego rozdziału wcześniej ;) 
Rozdziały będą dodawane co drugi poniedziałek, chyba że dam radę napisać w tydzień ;)
Zostawcie po sobie komentarz, albo chociaż dajcie +1, bo to naprawdę dla mnie dużo znaczy <3

1 komentarz:

  1. Świetny blog <3 piszesz ekstra!!! Uwielbiam Alicję i Kacpra <3 Muszą być razem <3 pisz dalej, bo masz wielki talent :)

    OdpowiedzUsuń