Alicja otworzyła usta próbując zmusić się do
krzyku, ale pojawiające się przed jej oczami obrazy próbujące wedrzeć się do
jej umysłu sprawiały że nie mogła się nawet poruszyć. W głowie szumiało jej od
tysięcy głosów, które zlewały się w jeden wielki krzyk. Wspomnienia wdzierały
się do jej mózgu próbując znaleźć swoje miejsce. Dziewczyna oddychała ciężko starając
się zrozumieć i jakoś ogarnąć cały ten bałagan, jednak jedyne na co mogła się
zdobyć to po prostu obserwowanie całego filmu, w którym ona grała główną rolę.
Klęczała przed jakąś dziewczyną z pochyloną
głową, a rękami opierała się o mokrą ziemię. Słońce było schowane za szarymi
chmurami, musiało przed chwilą padać. Usłyszała cichy szept którego nie
zrozumiała, a potem świst ostrza w powietrzu. Zacisnęła dłonie w pięści
ignorując fakt, że ziemia weszła jej pod paznokcie. Poczuła zimną stal na swojej
szyi…
Obudziła się z wrzaskiem szarpiąc
nadgarstkami, które były przywiązane do rogów łóżka. Rozejrzała się dookoła.
Była w swoim pokoju w Zaranie. Włosy opadły jej na oczy. Nogi także miała
związane. Spanikowała szarpiąc się bez sensu. Gdy wreszcie udało jej się trochę
uspokoić, zmusiła się do racjonalnego spojrzenia na zaistniałą sytuację.
Przypomniała sobie jak zaraz po założeniu swojego naszyjnika do jej pokoju
wleciała Naomi, która obrzuciła ją białym proszkiem. Była tylko ciekawa,
dlaczego Nan ją związała. Nie znała jej od tej strony. Kiedy tylko pierwszy
strach minął zaczęła zastanawiać się nad wyjściem z opresji. Szarpnęła jeszcze
raz rękami i nogami wyginając się przy tym jak ochlapana wodą kotka. Kiedy to
nie pomogło zaczęła się złościć przeklinając wszystkich, których znała. Wynik
był zadowalający. Moc Alami popłynęła w jej żyłach rozgrzewając całe ciało.
Zgniatała skrzydła barkami, więc zaczęła się wiercić, żeby było jej wygodniej.
W efekcie leżała lekko na boku, a oba skrzydła wyprostowała i zgięła kilka
razy. Na tyle na ile mogła podciągnęła się do góry próbując dosięgnąć
szponiastym zgięciem skrzydła jednej z lin przy nadgarstku. Udało jej się
zaczepić jednym pazurem o linę łączącą prawą rękę z rogiem łóżka, szarpnęła
więc mocno w dół. Przecięła tylko kilka włókien, więc powtórzyła czynność kilka
razy. Bolesny zabieg zakończył się nie w pełni zadowalającym efektem. Mimo
uwolnienia ręki, dłoń wciąż była zamknięta w nietypowej rękawiczce. Ali musiała
cały czas zaciskać pięści, ponieważ srebrzysty materiał nie pozwalał jej na
wyprostowanie palców. Odwróciła się na drugi bok, żeby uwolnić drugą rękę i móc
usiąść. Nogi miała związane w kostkach razem, a koniec liny zaczepiony był
gdzieś pod łóżkiem. Po wyczerpującym szarpaniu się z ostatnią liną opadła na
łóżko wzdychając cicho i przyglądając się dziwacznym rękawiczkom. Próbowała je
zdjąć zębami, lub przeciąć szponami na skrzydłach, jednak to nic nie dało. Skupiła
się więc na planie wydostania z zamku. Splotła ręce na piersi i zaczęła od
nauki posługiwania się skrzydłami. Do tej pory tylko na nich latała, teraz
jednak musiały posłużyć jej za ręce. Uklękła szpony kładąc na materacu przed sobą
i podniosła się lekko cały ciężar przenosząc na skrzydła. Podwójne zawinięte
pazury przedziurawiły materiał. Alicja opierała się na skrzydłach jak wywerna.
Odepchnęła się nimi i stanęła na drewnianej podłodze. Jak nietoperz pomachała
szybo skrzydłami, by złapać równowagę, a potem złożyła je, bo usłyszała ciche
szczęknięcie zamka. Drzwi uchyliły się delikatnie, a do środka wślizgnęła się
Possan od razu zamykając powoli by nie narobić hałasu. Ali w ułamku sekundy
zrozumiała co się dzieje i rzuciła się na dziewczynę. Poss spanikowała i
zakryła głowę rękami. Alami buzowało w żyłach Alicji, kiedy przyciskała
nauczycielkę do drzwi.
–
Zdejmij mi te rękawiczki. – warknęła.
–
Nie po to tu przyszłam. – odparła i odepchnęła Alicję od siebie. Ta zachwiała
się, ale szybko złapała równowagę dzięki skrzydłom.
–
W takim razie wyjdź.
–
Czemu musisz wszystko utrudniać?! – Ali pierwszy raz widziała Possan
zdenerwowaną. Coś zadudniło w jej głowie i opadła na łóżko. – Posłuchaj, po
odzyskaniu wspomnień trzeba założyć kilka zaklęć, żeby nie wszystko na raz
wpadało ci do głowy. Rozumiesz? – Alicja patrzyła na nią tępo z zezłoszczoną
miną. – Czas zdjąć jeden czar. Musisz zasnąć. W snach powróci ci trochę
wspomnień.
–
Zdejmij wszystkie zaklęcia naraz. – zażądała dziewczyna. – Nie mam czasu na
takie babranie się z tym. Muszę wracać.
–
Ty nie masz tu nic do gadania. Wybacz, ale musisz słuchać się dorosłych. Tutaj
możesz czuć się bezpiecznie, Alicjo. Gdzie chcesz iść? My jesteśmy twoją jedyną
rodziną. Przecież całe twoje życie to same kłamstwa. Jeszcze tego nie
pojmujesz? Marie wszystkim zarządzała. Twoi rodzice, babcia, siostra… Wszystko było
ustawione. Tak, żebyś była szczęśliwa dopiero gdy nas spotkasz. Prawdziwą
rodzinę, która o ciebie będzie się bała i troszczyła się o ciebie.
–
Skończ ten bezsensowny monolog. Osiemnaście lat poradziłam sobie bez wymarzonej
rodziny. Jak byłam mniejsza może mi tego brakowało, ale teraz już jestem
dorosła i umiem sama o siebie zadbać. Nie potrzebuję was, ani waszej
nadopiekuńczości. – Ali zrobiła szybki skok i walnęła Poss z półobrotu w bok,
po czym zmieniła się w jaskółkę i wyleciała między kratami w oknie. Tuż nad
ziemią wyhamowała i zrobiła szybką przemianę w jastrzębia. Potem pędziła już
prosto do portalu. Niestety tam czekała na nią Naomi. Z jedną ręką opartą na
biodrze, a w drugiej trzymając swoją katanę przyglądała się zbliżającemu
ptakowi. Kiedy Ali zbliżyła się wystarczająco i stanęła na trawie pokrywając ją
skrawkami żarzących się piór z sukienki, Nan machnęła ostrzem w powietrzu
jednocześnie prostując się.
–
Nie będę z tobą walczyć, Naomi.
–
W takim razie ja cię zabiję. Następnie oddzielimy twoje wspomnienia, a gdy
narodzisz się na nowo będziesz mi w pełni posłuszna tak jak to powinno być.
Ewentualnie zmodyfikujemy ci mózg. Co wolisz?
–
Jesteś psychiczna. Dlaczego tak bardzo potrzebujesz władzy? Czemu wszystkie nas
zniewalasz!?
–
Bo nie chcę, żeby znów było tak jak kiedyś! – warknęła i wskazała Alicję ręką
szepcząc coś pod nosem. Ali czując zagrożenie wyrwała do przodu i zamachnęła
ręką zapominając, że ma na sobie rękawiczki. Kiedy zdała sobie sprawę, że jest
bezbronna, w jej głowie coś wybuchło. Upadła na ziemię wrzeszcząc i trzymając
się za uszy. Kuliła się w trawie, rzucała się na wszystkie strony i nie
wiedziała jak przerwać natłok myśli, które jedna po drugiej pojawiały się w jej
głowie. Bolesne wspomnienia z wojny najbardziej nią wstrząsnęły, potem jedynie
nużące życie w zamku i ciągła nauka. Egzekucje co dziesięć lat. Jej własne
egzekucje… Kiedy albo ona była katem, albo ginęła, albo przyglądała się jak
ginie jej jedyna rodzina. Pozytywne wspomnienia, które dzieliła z ludźmi.
Wszystko co działo się z nią przez ostatnie dwieście lat, wróciło do jej głowy
jak jeden wielki film. Serduszko na jej szyi zabrzęczało zamykając się z
powrotem. Dziewczyna wstała rozglądając się nieprzytomnie dookoła. Naomi
zamiast katany trzymała w dłoni chusteczkę, którą podała Alicji widząc na jej
twarzy łzy.
–
To bolało. – odparła Ali.
–
Rozumiem, że chcesz trochę swobody, ale my teraz potrzebujemy twojej pomocy. W
pięć nie damy rady pokonać demonów Niberty. – powiedziała Naomi pokazując
koleżance, żeby usiadła.
–
Potrzebuję czasu, żeby wszystko zrozumieć. Póki co mam w głowie jeden wielki
bałagan.
–
Nie ma czasu.
–
Nie musisz się bać Niberty. Nie mogłabyś po prostu z nią porozmawiać?
–
Ona nie będzie chciała rozmawiać. – odparła Nan.
–
Jeśli o mnie chodzi, to ja chcę żyć na własną rękę. I nie będę się zadawać ani
z tobą, ani z twoją siostrą. Zdejmij mi te głupie ograniczniki i pozwól mi
odejść.
–
Nie mogę na to pozwolić. Zrozum! Nie możesz stanąć po stronie Nib.
–
Dasz mi wreszcie spokój?! – Alicja wstała gwałtownie. – Kan’otrei maamth. –
przypomniała sobie anty-zaklęcie, a rękawiczki spłynęły po jej dłoniach jak
rozpuszczona, srebrzysta czekolada. Naomi poważnie zdziwiona przyglądała się
jak Ali wbiega w portal.
–
Gdzie Alicja? – zapytała Possan widząc zatroskaną minę Naomi.
–
Myślałam, że jak sobie przypomni to stanie po mojej stronie! – wykrzyknęła Nan waląc
otwartą dłonią w stół, po czym opadła na fotel opierając czoło na ręce. –
Powiedz mi, co zrobiłam źle…? – spytała cicho po dłuższej pauzie.
Poss machnęła dłonią zagarniając powietrze,
które przemieniła w porcelanowy kubek wypełniony po brzegi herbatą. Podała go
przyjaciółce.
–
Może lepiej przemyśl propozycję Amelii. – odparła cicho Possan. Nan podniosła
na nią wzrok.
–
Nie widzę lepszego rozwiązania tej sytuacji. Trzeba będzie tak zrobić, ale…
– Wiem. To nie załatwi sprawy.
– Wiem. To nie załatwi sprawy.
–
Nie potrzebni mi są niewolnicy.
–
Czego właściwie chce Niberta? – Poss usiadła na podłokietniku zakładając nogę
na nogę.
–
Chce, żeby było tak jak przed wojną.
–
Żeby znowu anioły z zazdrości nas pozabijały?
–
Nie wiem. Ona knuje cos na większą skalę. Razem z aniołami. Wątpię, żeby
chciała połączyć nasze rasy, bo dobrze pamięta nasze próby.
–
Oj tak. Ja też pamiętam. – zmarszczyła brwi.– No, ale nawet jeśli anioły
zaatakują będziemy umiały się bronić. Wtedy przecież w ogóle nasze
społeczeństwo nie potrafiło walczyć.
–
Nie było po co się tego uczyć. Nawet byśmy nie pomyśleli, że ktoś może chcieć
nas pozabijać.
–
Przecież wiem. I nie mam ci tego za złe.
–
Amelia już znalazła to zaklęcie?
–
Raczej wciąż szuka, bo się nie odzywa.
–
Poss… Trzeba znaleźć Loreen. – dziewczyna westchnęła i wstała powoli.
–
Wiem, wiem. – odparła przeciągle. – Znajdziemy ją. Mam to zrobić osobiście?
–
Chyba nie możemy ryzykować. Nic nie może ci się stać.
–
Będę uważać. – uśmiechnęła się. Nan wciąż była niepewna. – Mnie możesz zaufać. Oprócz
mnie zaufaną osobą jest tylko Amelia.
–
I właśnie to mnie martwi.
–
Damy radę. Teraz lecę znaleźć Loreen.
–
Ciekawa jestem co z jej wspomnieniami…
–
Jeśli zabiła ją Niberta, pewnie je przejęła. A to znaczy, że trzeba będzie ją
odbić.
–
Może lepiej zostań w domu. Sama zobaczę co i jak. Nie mogę cie narażać, a mnie
nie zabiją.
–
Skąd ta pewność?
–
Intuicja.
Poss popatrzyła na koleżankę dziwnie.
–
Rób jak uważasz. – odparła. – Ja idę zająć się Andżeliką.
~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~
Wybaczcie tak długą zwłokę, ale byłam na wakacjach, A brak dostępu do komputera uniemożliwił mi dodanie tego rozdziału wcześniej ;)
Rozdziały będą dodawane co drugi poniedziałek, chyba że dam radę napisać w tydzień ;)
Zostawcie po sobie komentarz, albo chociaż dajcie +1, bo to naprawdę dla mnie dużo znaczy <3
Świetny blog <3 piszesz ekstra!!! Uwielbiam Alicję i Kacpra <3 Muszą być razem <3 pisz dalej, bo masz wielki talent :)
OdpowiedzUsuń