poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Rozdział 39



Tak wiem wiem, trochę długi ;P to na osłodę ostatniego dnia wakacji! mam nadzieję, że się spodoba, jeśli tak to zostawcie po sobie znać w komentarzu :D 


~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~



Dawno, dawno temu. W innym świecie, pomiędzy innymi ludźmi, żyła księżniczka, której nikt nie zauważał. Chciała krzyczeć by wyrwać się z tego złego świata, ale nikt jej nie rozumiał. Aż tu nagle tajemniczy Kruk zabrał ją w kierunku wznoszącego się nad horyzont księżyca. Mała zagubiona gwiazdka znalazła swoje miejsce. Umościła się na ciemnej stronie księżyca, gdzie nikt nigdy więcej jej nie skrzywdzi. Okryta matczynymi skrzydłami Blackbird. Z góry przez wiele wieków obserwowała jak najspokojniejsza rasa wiedzie swoje coraz bardziej niszczycielskie poczynania i aż drżała na samą myśl, że mogą oni stać się tacy jak ci przed którymi uciekła. Kiedy do jej świata wparowała jedna z Cór kochanego braciszka, księżniczka wysłuchała jej prośby pod jednym warunkiem. Zdesperowana Córa zgodziła się na wszystko, więc pod księżycem pojawiło się więcej niszczycielskich stworzeń. Demony rozsiały się po całym świecie księżniczki, a ona wciąż musiała utrzymywać zaklęcia, by nie panoszyły się bezkarnie w niebezpiecznych wilczych postaciach. Zartezjańska Córa nie dotrzymała obietnicy i wkrótce po wojnie zmarła. Wtedy nastały czasy bliźniaczych sióstr, które o warunku nic wiedzieć nie mogły, ponieważ owiane było to tajemnicą. A bezbronna gwiazda ukryta na księżycu, wciąż czeka. Lecz jej cierpliwość się kończy. Wkrótce nastanie zaćmienie księżyca i wtedy samotna księżniczka wyruszy po to co jej się należy.





                                                                  ~*~*~*~




 Max stojąc w lesie kilka razy przeanalizował zaistniałą sytuację i doszedł do wniosku, że znalazł to czego szukał. I że uciekło mu to sprzed nosa. Stał teraz na klifie przyglądając się falom, które w miarowym tempie rozpryskiwały się o skały. Nie było ani śladu po dwóch ptaszynach za którymi tu przybiegł. Jeden z kruków to tak naprawdę ta dziewczyna z telewizji. A to z nią chciał porozmawiać. Usiadł i próbował uspokoić serce, które biło jak szalone. Kiedy wyrównał oddech wstał niechętnie i zrezygnowany ruszył w kierunku miasta. Zdążył zrobić dwa kroki, po czym ochlapała go woda, a obok niego przeleciał czarny jak smoła kruk. Zaczął na niego szczekać goniąc go z całych sił i dziękował Bogu, że ptasia dziewczyna stanęła przed nim dumnie.
– Wybacz, ale nie umiem gadać z wilkami. – warknęła i zadrżała z zimna. Cienka sukienka w mgnieniu oka zmieniła się w wygodne dżinsy i bluzę z kapturem. Wilk niewiele myśląc skoczył na nią i zaczął zdejmować górną część jej ubioru. Zaskoczona dziewczyna zrzuciła go z siebie, a potem zdjęła bluzę i położyła ja na ziemi. Odsunęła się trochę, a Max popatrzył na nią, otrzepał sierść z piachu i złapał bluzę. Był zdziwiony, że mu ją dała. Wskazał nosem na spodnie i ku swojemu zdziwieniu dziewczyna stworzyła mu nowiutkie dżinsy. Odszedł kawałek i schował się za drzewami myśląc cały czas o tym, żeby przemienić się jak najszybciej. Ku jego większemu zdziwieniu dziewczyna czekała w tym samym miejscu.
– Dzięki za rzeczy. – mruknął na przywitanie.
– Nie ma za co. – wzruszyła ramionami i zaczęła iść w kierunku miasta. Szli ramię w ramię w ciszy, którą przerwał po chwili.
– Jestem Max. A ty?
– Alicja. – zatrzymała się patrząc mu w oczy. Był od niej dużo starszy. Wyciągnęła rękę. – Miło mi, demonie.
– Demonie? – zapytał zdezorientowany ściskając jej dłoń.
– Nie jesteś demonem?
– Nie wiem o czym mówisz.
– Nie pracujesz dla Niberty? – była wyraźnie zdziwiona. Poprawiła nową bluzę nie spuszczając wzroku z chłopaka.
– Znasz ją? – zdenerwował się.
– Tak. Jest demonem jak ty.
– Ja nie mam skrzydeł.
– Też będziesz miał kiedy zdejmie z ciebie klątwę.
– Przestań pieprzyć głupoty. – poważnie się wkurzył i gwałtownie odwrócił się w stronę morza. Alicja spojrzała na niego z troską.
– To ty chciałeś ze mną porozmawiać. – dotknęła jego ramienia. Czuła do niego jakiś rodzaj sympatii z niewiadomej przyczyny. Strzepnął jej rękę i spojrzał na nią wilkiem.
– Odechciało mi się. – sapnął zirytowany i postawił krok do przodu.
– Nie pozwolę! – krzyknęła rozbawiona i rzuciła się na niego. Przygwoździła chłopaka do ziemi trzymając za ramiona.
– Porąbało cię?! – wrzasnął. – To bolało! – próbował ją z siebie zrzucić, ale nie dał rady.
– Wiem. Ból to najlepszy sposób, żeby oprzytomnieć. – uśmiechnęła się ciepło i usiadła na jego nogach. Leżał w wysokiej trawie i nagle zaczął się śmiać. Ali zadowolona poluzowała uścisk, a chłopak to wykorzystał. Przeturlał się z nią i teraz to on był na górze.
– Posłuchaj mnie.
– Cały czas słucham. – westchnęła robiąc śmieszną minę.
– Mogłabyś mi wytłumaczyć czym jestem?
– Ależ oczywiście. – uśmiechnął się. – Ale szybciej by było gdybym ci pokazała.
– W jaki sposób?
– To jest trochę straszne, nie wiem czy dasz sobie z tym radę. – stwierdziła udając zakłopotanie.
– Ja się niczego nie boję. – odparł poważnie i wstał.
– W takim razie chodź ze mną. – podniosła się.
– Gdzie?
– Zobaczysz.
– Nie możesz mi powiedzieć?
– Nie mogę. – znów posłała mu uśmiech. Chłopak westchnął.
– Zaufam ci.
– Pamiętaj, że do niczego cię nie zmuszam. Po prostu daję ci to czego wciąż szukasz.
– Zaufam ci. – powtórzył. – Powiedz co cię łączy z Nibertą?
– Właściwie tylko to, że mam moc. – wzruszyła ramionami, a on spojrzał na nią nic nie rozumiejąc. – Ona zna więcej zaklęć niż ja, więc lepiej ci pomoże.
– Chcesz mnie do niej zaprowadzić?! – warknął zatrzymując się.
– Nie ma innej opcji. – złapała go za dłoń.
– Uciekłem od niej tylko po to, żebyś ty teraz mnie do niej zaprowadziła?! – krzyknął wyrywając rękę z jej uścisku.
– Uciekłeś od niej? – zapytała ze z zdziwionym wyrazem twarzy.
– Tak! Bo mi gadała jakieś idiotyzmy, że mój martwy brat jednak żyje. – był zły, ale jego głos zadrżał na wspomnienie o Adrianie.
– Możliwe, że mówiła prawdę. – uśmiechnęła się ciepło. – Widzisz… – zaczęła iść, a on podążył za nią. – … Jako demon, jest się nieśmiertelnym. W pewnym stopniu. Jeżeli twój brat był demonem i zmarł gdzieś tutaj, to jest pewne że jego dusza nadal żyje. Tylko w innym ciele. – wyjaśniła w uproszczony sposób, ale na wszelki wypadek spojrzała na niego. – Rozumiesz?
– Nie całkiem. – odparł. – Niberta powinna być tam. – wskazał wschodnią część plaży. Ali ucieszyła się, bo miała zamiar wziąć go do bazy. Ruszyli więc na wschód rzadko się do siebie odzywając.



                                                                  ~*~*~*~




– Gdzie jest Alicja/Ania?! – wykrzyknęli jednocześnie Kacper i Marcin. Łukasz tylko spojrzał na nich.
– Alicja poleciała z Andżeliką do Zartezu. Ponieważ są Zartezjankami. – Kacper poważnie się zdenerwował, natomiast Marcin odetchnął z ulgą.
– Już myślałem, że coś się jej stało. – powiedział i opadł na fotel po drugiej stronie biurka za którym siedział szef.
– Czy Alicja wróci? – zapytał Kacper patrząc w oczy Łukiego.
– To nieistotne. One nie należą do naszego świata. Najlepiej będzie gdy zapomnicie o nich, chłopcy.
– Nie zamierzam. – znów odpowiedzieli jednocześnie.
– Mery też odeszła i zdaje się, że nie będziemy mieli więcej zleceń od Blackbirds.
– Koniec kontraktu?
– Definitywnie. – przytaknął Łukasz wstając.
– Co teraz będzie w takim razie?
– Musimy znaleźć nowego sponsora. – podszedł do okna i spojrzał w gwieździste niebo na którym królował wielki księżyc. Uśmiechnął się w duchu.



                                                                  ~*~*~*~




 Marie wyciągnęła rękę do brunetki i przedstawiła się. Rijeka uścisnęła jej dłoń i zrobiła to samo.
– Zaprowadzę cię do twojego pokoju. – odparła radośnie. Adrian szedł za nimi ciągnąc walizkę Rosjanki. – Za godzinę będzie obiad. Przyjdę po ciebie. – mrugnęła do blondynki i zamknęła drzwi zmierzając do swojego pokoju. Ad dogonił dziewczynę.
– Pomoc ci w czymś?
– Nie trzeba. Poradzę sobie. – pokręciła głową. Zdecydowanie była dziś w dobrym humorze. Chłopak też się uśmiechnął.
– W takim razie idę się przejść. Nie masz nic przeciwko?
– Ależ skąd. – oparła się o obdrapane z fioletowej farby drzwi swojego pokoju. – Tylko nie wróć zbyt późno. – wymacała ręką klamkę i nacisnęła ją wciąż patrząc na chłopaka. – Zamelduj się u mnie jak wrócisz. – obrotem wskoczyła do pokoju i posłała mu ostatni perlisty uśmiech. Adrian pokiwał głową i włożył ręce do kieszeni swoich ulubionych spodni.
 Zimny jesienny wiatr uderzył w jego twarz. Szedł spokojnie pomiędzy drzewami wdychając rześki zapach lasu. Nagle wśród skrzypienia drzew Ad usłyszał coś nienaturalnego. Przywołał wilcze zmysły i nasłuchiwał dalej. Wstrzymał oddech, a po dziesięciu sekundach wyskoczył zza drzewa prosto na zaskoczoną dziewczynę. Zgrabnym ruchem włożył nóż do buta, nawet nie pamiętał kiedy go wyjął. Nie przyglądając się jej odszedł w swoją stronę. Po chwili jednak pociągnął nosem. Znał te perfumy… Odwrócił się gwałtownie patrząc w ogromne zdziwione oczy Alicji.



 Max szedł przodem przez las, a Ali próbowała go gonić. W pewnym momencie zgubiła go jednak z oczu. Zawołała w przestrzeń, ale nie uzyskała odpowiedzi. Szła więc przed siebie. Ściemniało się, a ona nie wiedziała gdzie idzie, chytry wilk. Nagle ktoś na nią wpadł. Wyłonił się zza drzewa i stanął przed nią w pełnej okazałości. A następnie odwrócił się i poszedł.
 Alicja nie mogła uwierzyć swoim oczom. To z pewnością był on. Zamarła w bezruchu. Jakim sposobem mogła go u spotkać. Spojrzała w jego niesamowicie niebieskie oczy, gdy się odwrócił. W jednej chwili zapłonął w niej ogień. Alami zawładnęło nią i nie umiała go już kontrolować. Skrzydła wystrzeliły w górę, podczas gdy chłopak ze zdziwieniem odsunął się  myśląc gorączkowo co robić. Max wybiegł z pomiędzy drzew krzycząc na widok Alicji. Adrian nie mógł zrozumieć co tu się nagle stało. Rzucił się na brata i potrząsając jego ramionami zapytał co ona tu robi.
– Chciałem ją znaleźć, tak kazał mi instynkt. – Ad złapał się za czoło próbując cos wymyślić. Spojrzał na dziewczynę, która zawisła tuż nad ziemią . Twarz schowaną miała pod burzą kruczoczarnych włosów, a pięści mocno zaciśnięte.

– Chyba pierwszy raz w życiu nie wiem co mam zrobić. – odparł Adrian podwijając rękawy bluzy. Podszedł do Alicji. – Dawno się nie widzieliśmy. – szepnął. Gwałtownie przeniosła na niego płonące spojrzenie i opadła na ziemię. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz