piątek, 10 lipca 2015

Rozdział 36

– Nie wiem czemu się na to zgodziłem. – warknął pod nosem Martin. Miał na sobie tylko sprane dżinsy i siedział rozwalony na fotelu, a w ręce trzymał szklankę zapełnioną do połowy lśniącym w słońcu złocistym napojem. Krzątająca się w kuchni Biała Wilczyca odwróciła się w jego stronę i oparła pośladki o blat. Wzięła łyk ze swojej szklanki i skrzywiła się.
– Coś ty kupił. – przeniosła na niego wzrok. On podniósł rękę do czoła, żeby zasłonić oczy przed promieniami słońca i też móc na nią spojrzeć.
– Jak to co? Pyszne piwo. – wziął duży łyk. – Co dokładnie mamy zrobić? – zignorował jej potępiające spojrzenie i wstał. Dziewczyna odstawiła naczynie i luźno spięła śnieżnobiałe włosy gumką, którą miała na nadgarstku.
– Chwilowo nic. Nad ranem przyleci anioł, który ma nas zabrać do Zartezu.
– Gdzie?
– Wiesz co. Naprawdę nie chce mi się tego tobie tłumaczyć. – Martin oparł się o ścianę plecami tusz obok Wilczycy i westchnął przeciągle.
– Mamy całą noc na to, żebyś mi wytłumaczyła o co dokładnie chodzi. I dlaczego ty tak dużo wiesz. – zrobiła gwałtowny obrót i znalazła się przed nim.
– W nocy można robić ciekawsze rzeczy. – szepnęła mu do ucha przyciskając jego ciało mocniej do ściany. Podniosła wzrok by spojrzeć w jego szaro błękitne oczy. Jedną ręką dotknął jej talii, a drugą odgarnął włosy plątające się po twarzy Wilczycy. Uśmiechnęła się lekko, i tym małym gestem sprowokowała go jeszcze bardziej. W mgnieniu oka odepchnął się od ściany jednocześnie podnosząc dziewczynę. Ona zaplątała nogi za jego plecami i położyła głowę na jego ramieniu mocniej go przytulając. Martin posadził ją na wysokim łóżku w sypialni. Fryzura jej się zniszczyła więc rozpuściła włosy pozwalając im opaść w nieładzie na ramiona. A potem wdrapała się wyżej na łóżko i opadła na poduszki. Ziewnęła przeciągle. Uśmiechnął się pod nosem i dołączył do niej. Przejechał pazurem po jej kręgosłupie sprawiając tym samym, że dziewczyna wygięła się mrucząc cicho.
– Nic mi nie powiesz? – szepnął jej do ucha niskim głosem, a jego ręka błądziła po plecach Wilczycy. Do góry delikatnie opuszkami przesunął po jej szyi, a potem na dół, trochę za daleko. Przekręciła się na bok tyłem do niego.
– Nic.
 Gwałtowny ruch sprawił, że jej bluzka się podwinęła do góry ukazując mięśnie brzucha po których delikatnie przemieszczała się teraz ręka Wilka.
– Na pewno? – warknął i zwinnym ruchem przesunął rękę na jej pierś. Ścisnął delikatnie równocześnie bardziej przysuwając ją do siebie.
– A co dokładnie chcesz wiedzieć? – zapytała cicho kiedy odwrócił ją na plecy i usiadł na niej.
– Wszystko moja droga. – odparł przyglądając się z góry jej szczupłemu ciału. Zgrabnym ruchem zdjął z niej cienką podkoszulkę. Wysłała mu potępiające spojrzenie i zasłoniła swoje nagie piersi rękami.
– Takimi zagrywkami mnie nie namówisz. – warknęła ukazując białe kły w chytrym uśmiechu.
– Zobaczymy… – odpowiedział jej takim samym gestem, a ułamek sekundy później wbił delikatnie kły w jej szyję. Zaczął krążyć językiem i całować jej gładką, bladą skórę. A ona zostawiała na jego plecach czerwone ślady po pazurach. Powoli zjechał językiem niżej. Dziewczyna wygięła się z rozkoszy, ale chwilę potem odsunęła jego głowę z lekko zatroskaną miną.
– Coś się stało? – zapytał, bo nigdy wcześniej Wilczyca mu nie odmówiła.
– Chyba nie powinniśmy… – szepnęła patrząc mu w oczy.
– Dlaczego? – Martin poruszył się niespokojnie i spojrzał na nią w wilczym geście przekrzywiając głowę. – Zbyt długo byłem pogrążony w żałobie. Daj mi na chwilkę zapomnieć o reszcie świata i cieszyć się twoim pięknym ciałem. Chcę na chwilkę odpocząć od tego wszystkiego. – odparł proszącym tonem. Delikatnie głaskał jej skórę. Wilczyca skinęła głową i przyciągnęła go do siebie. Utonęli w namiętnym pocałunku. Zaczęli poruszać się w tym samym rytmie dając upust uczuciom i pozwalając im przelać się na partnera.



                                                                  ~*~*~*~




Alicja złapała za klamkę i popchnęła drzwi z całej siły. Natknęła się na zdenerwowane spojrzenie Niberty. Ta właśnie zamierzała wejść do środka.
– Cześć. – mruknęła Ali i ominęła ją. – Musimy pogadać.
 Niberta spojrzała na nią z zaskoczeniem, ale wysłuchała całej historii, którą w skrócie opowiedziała jej Ali.
– Dałabyś radę zwrócić mi wspomnienia? – swoją wypowiedź dziewczyna zakończyła tym pytaniem.
– Od początku miałam taki plan. Tylko kurde cały czas wchodzisz mi w parade. Dobrze, że w końcu zdecydowałaś się być po mojej stronie. To teraz posłuchaj uważnie co masz zrobić.
– Rozumiem, że to będzie kara za zabicie Loreen?
– Nazywaj to jak chcesz.
 Gdy Nib skończyła dawać Alicji rozkazy, każda poszła w swoją stronę.
 Niberta szybko zrobiła co miała zrobić i mogła już wracać do kryjówki.



                                                                  ~*~*~*~




Max cały trząsł się z nadmiaru myśli. Na usta cisnęły mu się najgorsze obelgi. Jak te dwie kobiety lekkich obyczajów mogły chcieć go tak oszukać. To przecież nawet nie było śmieszne. Co one chciały osiągnąć? Gdy zobaczy je jeszcze raz to chyba je zagryzie. Był wkurzony na maxa i wyżywał się na sobie biegnąc plażą bez wytchnienia od co najmniej jakiś dwóch godzin. Kiedy jednak słońce wzeszło wyżej nad wodę, a na plażę zaczęli przychodzić ludzie wilk postanowił dalszą drogę przebyć przez las. Nie był pewien gdzie dokładnie biegnie, ale to nie było ważne. Carpe Diem. Teraz liczyło się tylko, żeby przeżyć. Był głodny i zrobił sobie mały postój, gdy ich zobaczył. Dwa czarne kruki przysiadły na gałęzi. Ten mniejszy nagle zsunął się z drzewa i upadł na ściółkę usłaną suchymi igłami, mchem i żółto-brązowymi liśćmi. Wilk zaczął powoli iść w ich kierunku. Większy kruk wydał z siebie przeraźliwy skrzek, ale Max nie zwolnił kroku. Kiedy był już bardzo blisko ptak sfrunął z drzewa wyraźnie chcąc zaatakować wilka. Był przygotowany, żeby zrobić unik. Nagle jednak ptak zrobił dziwny ruch i znikąd pojawiły się kłęby dymu. Uderzyła od lewej mocnym kopnięciem sprawiając, że Max przewrócił się, ale zanim znów zaatakowała zdążył się podnieść. Dym opadł, a jego oczom ukazała się piękna dziewczyna o kruczoczarnej sukience i włosach. Błysnęła mu po oczach promieniem słońca odbitym od srebrzystego ostrza katany i runęła bo przodu zwinnie tnąc nisko. Stanęła w bezruchu przyglądając się jak przerażony Max skulił się. Ostrze cięło powietrze tuż nad jego głową. Rozpłaszczony na ziemi wilk wyskoczył do przodu szczerząc kły. Dziewczyna westchnęła i wyprostowała się. Schowała katanę do niewidzialnej pochwy po czym podniosła małego kruka mrucząc coś. Następnie zrobiła zgrabny piruet i oba kruki odleciały w stronę z której przybiegł Max. Ten zaś stał zdziwiony. Miał już serdecznie dość dziwnych rzeczy, które go ostatnio spotykały. Zaczął się nawet zastanawiać, czy nie wrócić do domu, ale ta opcja odpadała. Co by powiedział jego ojciec…



                                                                  ~*~*~*~




– Zrobisz mi herbaty? – zapytał Adrian.
– Jasne. – Rijeka podniosła się z fotela i poszła do kuchni. Obskurny bunkier nie był idealnym miejscem zamieszkania, ale lepsze to niż nic. Nastawiła wodę do zagotowania i wróciła do Adriana. – Co porabiasz? – zerknęła przez ramię na ekran laptopa, który znajdował się na kolanach chłopaka.
– Uczę się. – mruknął nie przerywając czytania.
– Czego? – zdziwiła się dziewczyna.
– Uczę się podstaw strategii, które pozwolą nam wygrać wojnę.
– Ambitnie. – mruknęła.
– Wiesz. Ktoś musi tutaj trochę zakozaczyć, żeby reszta miała się czego bać.
– A czemu to masz być ty?

– A czemu nie ja? Fajnie jest budzić respekt wśród innych. – dziewczyna tylko wzruszyła ramionami i poszła przygotować herbatę. W międzyczasie Ad odebrał wiadomość od Niberty dotyczącą zmiany części planów. Zadowolony z nowych rozkazów odłożył laptopa i udał się do kuchni. Podziękował Rijece za wszystko i wytłumaczył dlaczego musi już iść. Dziewczyna przytaknęła i przytuliła go na pożegnanie.


~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

to taki kolejny wstęp do większej akcji ;)

1 komentarz:

  1. Za niecały miesiąc miną dwa lata, muszę Ci przyznać, że robisz kawał dobrej roboty. Historia trzyma w napięciu, wątki dobrze rozbudowane, po każdym rozdziale zostaje ta ciekawość co dalej. Człowiek się NIE nudzi czytając coś takiego. Gratuluję wytrwałości i życzę Ci dalszej motywacji w pisaniu. Gorąco pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy, Wierny fan! ;-)

    OdpowiedzUsuń