Hej, haj,
helloł xD Zapraszam bardzo serdecznie na nowy rozdział „zgon na telefon” :D wybaczcie
za małe opóźnienie, ale mam strasznie dużo nauki :/ planowałam dodawać nowy
rozdział co 10 dni, ale coś mi nie wychodzi :/ dlatego ustalam że bd dodawać co
dwa tygodnie ;) Pasuje Wam taki układ? ^^
~*~*~*~
Max
wskoczył do groty najszybciej jak mógł, a potem podbiegł do swojego młodszego
brata.
- Siema Albert, weź pożycz trochę kasy. – był zniecierpliwiony, ale usiadł i nachylił się nad śpiącym bratem. – Wstawaj. – szturchnął go nosem. Albert otworzył oczy i ziewnął leniwie.
- Po co ci pieniądze? Przecież masz zakaz zmieniania się w człowieka po ostatniej wpadce z policją. – Max , szybko się irytował. Złapał brata zębami za szyję i przesunął na bok. Wilk warknął ze złości, ale on się tym nie przejmował. Jego brat był od niego dużo mniejszy, więc nic nie mógł mu zrobić. Podniósł posłanie Alberta i wyciągnął spod niego ok. 500 euro.
- Siema Albert, weź pożycz trochę kasy. – był zniecierpliwiony, ale usiadł i nachylił się nad śpiącym bratem. – Wstawaj. – szturchnął go nosem. Albert otworzył oczy i ziewnął leniwie.
- Po co ci pieniądze? Przecież masz zakaz zmieniania się w człowieka po ostatniej wpadce z policją. – Max , szybko się irytował. Złapał brata zębami za szyję i przesunął na bok. Wilk warknął ze złości, ale on się tym nie przejmował. Jego brat był od niego dużo mniejszy, więc nic nie mógł mu zrobić. Podniósł posłanie Alberta i wyciągnął spod niego ok. 500 euro.
- Dzięki.
Oddam ci przy okazji. – puścił mu oczko i pobiegł do swojego łóżka. Podniósł
skórę królika, a pod nią znajdował się czarny plecak. Włożył do niego wszystko
co miał, czyli nóż i kilka innych przydatnych rzeczy i pieniądze. Niedawno
opanował sztukę zakładania plecaka będąc wilkiem, więc zrobił to. Jego posłanie
było przy ścianie, poszedł wzdłuż niej, aż znalazł się w opuszczonej części
jaskini. Rozejrzał się i spostrzegł tunel który wykopał razem z Adrianem kiedy
byli mali, by móc wymykać się i patrzeć na ludzi. Był schowany za czarną folią,
żeby nikt go nie znalazł. Przesunął lekko folię ale szybko ją puścił i
szczeknął głośno na trzy wilki które go otoczyły.
- Gdzie idziesz szczeniaku? – zapytał największy z nich. Napastnicy zbliżali się a on nie wiedział co robić. Nie zawoła przecież o pomoc, bo chce uciec. Nie widział innego wyjścia niż po prostu wskoczyć do tunelu. Zrobił to, a wilki za nim. Max był na tyle szczupły że mieścił się w ciasnej dziurze, natomiast jego koledzy przeciwnie. Nie mogli przejść, więc pobiegli dookoła, ale zanim dotarli do wylotu tunelu Max był już na tyle daleko, że nie mogli zobaczyć gdzie pobiegł.
- Biegnij po Martina. – warknął najstarszy wilk. Jeden z młodszych wykonał polecenie, a drugi pomagał wywęszyć w którą stronę pobiegł Max.
~*~*~*~
Wylądowała za jednym z ogromnych drzew Narui i obserwowała jak anielica podchodzi do muru. Podleciała bliżej przez co straciła ją na chwilę z oczu, dosłownie na sekundę, ale jak z powrotem spojrzała w tamto miejsce anielicy już nie było. Doleciała do muru w miejscu gdzie zniknął anioł i zmieniła się w człowieka. Kiedy chmura dymu opadła Alicja podeszła bliżej do muru szukając tajnego przejścia. Długo nie musiała szukać bo gdy tylko dotknęła ściany wpadła w portal i wylądowała koło bramy Cahim. Szybko rozejrzała się dookoła i zauważyła anielicę która była kawałek dalej. Światło zalśniło wokół tuż po przejściu Alicji, co zwróciło uwagę anioła, który odwrócił się szybko i wzleciał w powietrze wyciągając miecz. Ali zastanawiała się skąd ona ma tą broń, przecież wcześniej jej nie zauważyła. Światło przestało się świecić i teraz wokół panowała kompletna ciemność. Alicja spróbowała wyczarować ogień po czym stworzyła małe drzewko i podpaliła je. Zauważyła, że umie rzucać kulami ognia przez przypadek, bo zaraz po podpaleniu rośliny podleciała do niej anielica, a Ali machnęła ręką w jej stronę zaskoczona. Ogień jakby wypadł z jej ręki i wirując uderzył anioła w rękę podpalając jego kurtkę. Dziewczyna zdjęła palącą się kurtkę i zrzuciła na ziemię. Ali wyprostowała się i spoważniała kiedy anielica wylądowała naprzeciw jej.
- Gdzie idziesz szczeniaku? – zapytał największy z nich. Napastnicy zbliżali się a on nie wiedział co robić. Nie zawoła przecież o pomoc, bo chce uciec. Nie widział innego wyjścia niż po prostu wskoczyć do tunelu. Zrobił to, a wilki za nim. Max był na tyle szczupły że mieścił się w ciasnej dziurze, natomiast jego koledzy przeciwnie. Nie mogli przejść, więc pobiegli dookoła, ale zanim dotarli do wylotu tunelu Max był już na tyle daleko, że nie mogli zobaczyć gdzie pobiegł.
- Biegnij po Martina. – warknął najstarszy wilk. Jeden z młodszych wykonał polecenie, a drugi pomagał wywęszyć w którą stronę pobiegł Max.
~*~*~*~
Wylądowała za jednym z ogromnych drzew Narui i obserwowała jak anielica podchodzi do muru. Podleciała bliżej przez co straciła ją na chwilę z oczu, dosłownie na sekundę, ale jak z powrotem spojrzała w tamto miejsce anielicy już nie było. Doleciała do muru w miejscu gdzie zniknął anioł i zmieniła się w człowieka. Kiedy chmura dymu opadła Alicja podeszła bliżej do muru szukając tajnego przejścia. Długo nie musiała szukać bo gdy tylko dotknęła ściany wpadła w portal i wylądowała koło bramy Cahim. Szybko rozejrzała się dookoła i zauważyła anielicę która była kawałek dalej. Światło zalśniło wokół tuż po przejściu Alicji, co zwróciło uwagę anioła, który odwrócił się szybko i wzleciał w powietrze wyciągając miecz. Ali zastanawiała się skąd ona ma tą broń, przecież wcześniej jej nie zauważyła. Światło przestało się świecić i teraz wokół panowała kompletna ciemność. Alicja spróbowała wyczarować ogień po czym stworzyła małe drzewko i podpaliła je. Zauważyła, że umie rzucać kulami ognia przez przypadek, bo zaraz po podpaleniu rośliny podleciała do niej anielica, a Ali machnęła ręką w jej stronę zaskoczona. Ogień jakby wypadł z jej ręki i wirując uderzył anioła w rękę podpalając jego kurtkę. Dziewczyna zdjęła palącą się kurtkę i zrzuciła na ziemię. Ali wyprostowała się i spoważniała kiedy anielica wylądowała naprzeciw jej.
- Chcesz ze
mną walczyć? Znowu mam cię pokonać? – powiedziała Ali.
- Z tego co
pamiętam ostatnim razem ja wygrałam. – odgryzł się anioł.
- Gdybyś wygrała to bym nie stała teraz przed tobą. – Ali usłyszała brzęk wyciąganego ostrza za sobą i szybko się odwróciła wyczarowując katanę.
- Tym razem mam pomocników. – powiedziała anielica, a w krąg światła weszło dwóch aniołów i demon.
- Niberta… – szepnęła Alicja, ale na tyle głośno żeby demon usłyszał. Nib uśmiechnęła się przebiegle i podeszła bliżej.
- Wróciły ci już wspomnienia? – w jej głosie było słychać lekki strach, który nieudolnie próbowała zamaskować.
- Nie. Ale już niedługo. – opuściła katanę, na razie jej nie będzie potrzebować. Niberta chciała coś powiedzieć, ale Ali jej przerwała. – Tak, mam go przy sobie. – zdjęła naszyjnik i pokazała go domonicy. Ta wyczarowała złoty łuk i od razu strzeliła w rękę Alicji. Dziewczyna szybko założyła naszyjnik i spojrzała na strzałę która uderzyła obok niej.
- Masz słabego cela. – zakpiła, a Niberta wzleciała w powietrze machając potężnymi skrzydłami. Wznieciła taki podmuch wiatru, że zgasiła jedyne źródło światła. Ali zacisnęła rękę w pięść wewnętrzną stroną do góry i otwierając palce sprawiła, że z jej dłoni podniósł się czerwono żółty płomień. Machnęła ręką wokół siebie tworząc ognisty krąg i rozejrzała się w poszukiwaniu Niberty. Nikogo wokół nie było, tylko skrawek papieru leżał obok jej nogi. Był lekko podpalony ale podniosła go i przeczytała na głos treść.
- Może myślisz, że jesteś sprytna, ale to ja porwałam twoich przyjaciół i siostrę. Jeszcze nie wiem co z nimi zrobię, ale lepiej się pośpiesz… - Ali kilka razy przeanalizowała tekst i nadal nie mogła uwierzyć. Ogarnęła ją złość i zaczęła tracić świadomość. Skoczyła i poleciała w górę na skrzydłach, które wyrosły jej po zmianie pod wpływem Alami. Nie myśląc racjonalnie poleciała w do Wrót, a potem przeszła przez nie i znalazła się na świecie.
~*~*~*~
Naomi otworzyła leniwie oczy i odwróciła się na plecy. Coś ją uwierało w nogi, więc podniosła się na łokciach, przetarła oczy i sięgnęła po książkę, która była między jej kolanami. Była strasznie pogięta więc nie zamykała jej tylko odłożyła na szafkę obok i położyła się z powrotem. Pokój Possan był obok pokoju Alicji, więc tu też zamiast sufitu było ogromne akwarium. Nan popatrzyła na nadal śpiącą koleżankę, sprawdziła jej puls, a potem upewniwszy się że wszystko jest okey, poszła do łazienki. Ubrała się w luźny turkusowy sweter z długimi rękawami i czarne rurki. Postanowiła polecieć dzisiaj do świata ludzi, a tam powoli zaczynała nadchodzić zima. Skończyła zaplatać warkocz, złapała swoje bransoletki z półki obok umywalki i wyszła z łazienki. Zatrzasnęła drzwi i usiadła na fotelu przy oknie. Popatrzyła na przeciągającą się koleżankę.
- Czemu mnie tak głowa boli? – Poss przystawiła sobie rękę do czoła i spojrzała na Nan.
- Wczoraj przeżyłaś śmierć kliniczną, ale to szczegół.
- Szczegół?!
- Cudem cię wyratowałam, ale ważniejsze…
- Czekaj! Co się wczoraj działo? – przerwała Possan.
- Nie pamiętasz?
- Pamiętam tylko że walczyłyśmy z aniołem.
- No i to właściwie tyle. On ci wsadził miecz między żebra a ja mu odcięłam głowę i koniec walki. Bardziej mnie zastanawia…
- Jezu, nie bardzo pojmuję jak możesz to tak spokojnie mówić. – po raz kolejny przerwała jej Poss, na której twarzy malowało się przerażenie.
- Najważniejsze, że teraz jest już wszystko okey. Muszę iść do Amelii, idziesz ze mną? – zapytała wstając z fotela. Poss też wstała i przeciągnęła się jeszcze raz.
- Nie. Muszę się jeszcze przygotować, a zaraz mam lekcje z Alicją.
- Spoko. To na razie. – Nan wyskoczyła przez okno, po czym zmieniła się w sokoła.
Possan poszła do łazienki i weszła pod prysznic. Zmyła z siebie zaschniętą krew. Nie pierwszy raz była poważnie poszkodowana, ale jeszcze nigdy nie była martwa. To znaczy dużo razy ją zabijali, ale jej dusza wtedy przechodziła po prostu w inne ciało. Czuła się dziwnie, powinna chyba podziękować Naomi… Postanowiła to zrobić po lekcjach. Ubrała się i wyszła z łazienki, po czym wzięła wszystkie książki z biurka i poszła do pokoju Ali. Popchnęła drzwi żeby wejść do środka i rozejrzała się w poszukiwaniu uczennicy. Rzuciła książki na łóżko, które było idealnie pościelone tak jak dzień wcześniej, co oznaczało że tej nocy Ali tu nie spała. Wysłała telepatycznie do Naomi: „Wiesz gdzie jest Alicja?” i poszła jej szukać w dalszych częściach zamku.
~*~*~*~
Naomi wylądowała przed ogromnymi żelaznymi drzwiami i zmieniła się w człowieka. Wyczarowała swoją katanę i włożyła ją w cienki otwór na środku drzwi. Przekręciła ją i szybko wyjęła a potem położyła się na ziemi. Z otworu nad jej głową wyszedł nurt płomieni i przybrał postać ogromnego węża, po czym przeleciał przez cały korytarz, a następnie rozpłynął się. Teraz jedynym źródłem światła była pochodnia obok drzwi, które właśnie się rozszczelniły. Nan popchnęła je mocno i weszła do środka. W pokoju panował półmrok. Pomieszczenie było okrągłe, a wokół ścian były poziome półki, pełne zakurzonych książek. Nan była głęboko pod ziemią więc zrobiło jej się chłodno. Złapała więc za pochodnię i ruszyła przed siebie. Pokój był nie duży, a praktycznie całą przestrzeń zajmowały ksiązki które nie pomieściły się na półkach. Lawirując między stosami książek dotarła wreszcie do środka pokoju gdzie znajdowało się biurko. Przełknęła ślinę i wyprostowała się. Nigdy nie lubiła przychodzić w to miejsce. Amelia posiadała taką wiedzę, że mogłaby ją rozsadzić skinieniem palca. Przynajmniej tak Naomi sobie to wyobrażała. Ukryła strach i odchrząknęła. Amelia która była w trakcie czytania dała znać ręką, żeby Nan chwile poczekała. Dziewczyna nie mówiła więc nic. Zajrzała ukradkiem do książki, ale nic nie umiała odczytać. Po chwili Amelia zamknęła książkę i popatrzyła na Naomi. Była to 38-letnia kobieta o gęstych kręconych włosach do ramion koloru białego, ale w świetle świeczek wydawało się że są rude. Biurko było pełne jakiś papierów, map i innych dziwnych przedmiotów, których Naomi nie wiedziałaby nawet jak złapać, a co dopiero ich użyć.
- Jeszcze nie jest gotowa.
- Nie przyszłam żeby prosić o zrobienie ceremonii przywrócenia wspomnień.
- A więc po co? – zainteresowała się kobieta i spojrzała na Nan.
- Anioły przedzierają się przez naszą ochronę. – Amelia podparła się na łokciu i zaczęła myśleć.
- To znaczy że jedna z nas ich tu wpuściła. – rzekła po chwili, ale wciąż miała zamknięte oczy.
- Pewnie moja siostra. Wyzwoliła moc.
- Alami? – zerwała się nagle z krzesła i zaczęła chodzić od półki do półki. Mrucząc pod nosem nazwę książki której szuka.
- Na dodatek demony powróciły. – kobieta spojrzała na koleżankę.
- To nie możliwe. – szepnęła Amelia. – Przecież zmieniłam ich w zwierzęta i umieściłam na świecie.
- Znalazłam jednego nieświadomego demona gdy byłam z misją pilnowania Alicji. Oni nie są już tylko zwierzętami.
- Jak to? Nie mogłaś poinformować mnie wcześniej?
- Wybacz, ale niedawno to do mnie dotarło.
- Dobrze, rozumiem. – dziewczyna wyciągnęła jedną z książek i rzuciła ją na biurko, po czym poszła szukać dalej. – Co oznacza że nie są już tylko zwierzętami?
- Mogą zmieniać się w człowieka, ale tylko za dnia.
- To było do przewidzenia. – widać było, że w głowie Amelii roi się od myśli.
- Było? – Nan nie rozumiała.
- Oczywiście, że było, ale ja byłam zbyt przejęta tym że nas zaatakowali, więc zrobiłam pierwsze co mi przyszło do głowy, po za tym nie wiedziałam wtedy tyle co wiem dzisiaj.
- Nie rozumiem jak mogłaś to przewidzieć…
- To proste. – Amelia rzuciła kolejną książkę na biurko. Na jej okładce widniał wizerunek wilka. Machnęła ręką i przekręciła kilka kartek siłą woli. – Magia Zartezu na Świecie jest słabsza, więc czary nie działają w pełni tak jak powinny. To powoduje fakt iż co jakiś czas czar przestaje działać. Nieświadome demony są na tyle niegroźne, bo nie wiedzą kim są… - Naomi zajrzała do książki, która leżała przed nią. Były tam obrazki ludzi zmieniających się w wilki podczas pełni księżyca. – Ale jeśli się tego dowiedzą, znów będziemy w niebezpieczeństwie.
- Czyli musimy ich znaleźć i upewnić się że się nie dowiedzą.
- Nie. Jeśli ich znajdziesz, to znajdzie ich też wróg. Ale póki co miejmy nadzieję, że wróg nie wie gdzie znajdują się ukryte demony. – Nan wzięła książkę o ręki.
- Dlaczego tu jest pokazana zmiana w wilkołaka, jak z jakiegoś filmu?
- Podczas pełni księżyca moc Zartezu na świecie jest najsilniejsza co pewnie zauważyłaś.
- Właśnie, dlaczego tak jest? – Naomi zawsze to intrygowało.
- Święta Blackbird, zamieszkiwała na świecie po śmierci Matki.
- Przecież świat stworzył Zartez…
- To jest wersja dla was, w rzeczywistości było inaczej, ale to jest bardzo mało istotne. Porozmawiamy o tym kiedy indziej jeśli będziesz chciała się za wszelką cenę dowiedzieć. Wracając… Zamieszkiwała ciemną stronę księżyca, by być blisko planety którą Matka wybrała. Według rozkazów Matki musiała opiekować się ziemią i przygotować ją na nadejście jej dziecka. Podczas pełni księżyca zstępowała na Ziemię, przez co magia wokół była silniejsza i sprawdzała czy wszystko idzie po jej myśli. Legenda głosi, że księżyc przez to że był pośrednikiem między magią Blackbird, a Ziemią, przesiąkną mocą jego mieszkanki i teraz gdy nadchodzi pełnia zsyła część tej mocy na Ziemię. Podobno o to poprosiła go Blackbird słowami „opiekuj się moim tworem, kiedy mnie nie będzie”, część ksiąg była pisana przez samą Matkę więc wierzę w każde słowo. Może się to oczywiście wydawać dziwne, ale księgi nie kłamią. Przynajmniej moje księgi. Kończąc tą legendę powiem, że kiedy moc księżyca się skończy zjawi się Blackbird, by spojrzeć na końcowy efekt swojej pracy.
- A wracając do tematu pola ochronnego? – spytała Naomi.
- Zaraz coś z tym zrobię. – wyciągnęła kolejną książkę i przewróciła kilka kartek, a następnie przeczytała zawartość strony na której się zatrzymała. Nan za ten czas zamknęła książkę o wilkołakach i odłożyła ją na biurko. Amelia przez chwilę miała zamknięte oczy i ręce podniesione do góry, a potem rozłożyła ręce i odetchnęła. – Powinno pomóc. – rzekła i usiadła z powrotem przy biurku. Odłożyła obie książki na stos obok i zaczęła dalej czytać to co czytała przed wizytą Naomi. Nan za to wyszła bez słowa, a zaraz po zamknięciu drzwi usłyszała w głowie pytanie „Wisz gdzie jest Alicja?”. Ogarnęła ją panika. Przecież miała się nią opiekować… Po wczorajszych wydarzeniach zupełnie zapomniała o Alicji. Ruszyła biegiem do wyjścia, które znajdowało się na końcu korytarza, a był to wąski tunel, żeby mógł się tam zmieścić tylko kruk. Leciała krętym korytarzem do góry najszybciej jak umiała po czym wpadła do jadalni. Raziło ją słońce więc wyczarowała okulary, potem zamurowała wejście do tunelu i zakryła je obrazem, przedstawiającym krajobraz jesienny. Następnie znów się zmieniła w ptaka i pofrunęła do Wrót. Nie było potrzeby szukania Alicji w Zaranie, bo pewnie robi to teraz Possan.
- Gdybyś wygrała to bym nie stała teraz przed tobą. – Ali usłyszała brzęk wyciąganego ostrza za sobą i szybko się odwróciła wyczarowując katanę.
- Tym razem mam pomocników. – powiedziała anielica, a w krąg światła weszło dwóch aniołów i demon.
- Niberta… – szepnęła Alicja, ale na tyle głośno żeby demon usłyszał. Nib uśmiechnęła się przebiegle i podeszła bliżej.
- Wróciły ci już wspomnienia? – w jej głosie było słychać lekki strach, który nieudolnie próbowała zamaskować.
- Nie. Ale już niedługo. – opuściła katanę, na razie jej nie będzie potrzebować. Niberta chciała coś powiedzieć, ale Ali jej przerwała. – Tak, mam go przy sobie. – zdjęła naszyjnik i pokazała go domonicy. Ta wyczarowała złoty łuk i od razu strzeliła w rękę Alicji. Dziewczyna szybko założyła naszyjnik i spojrzała na strzałę która uderzyła obok niej.
- Masz słabego cela. – zakpiła, a Niberta wzleciała w powietrze machając potężnymi skrzydłami. Wznieciła taki podmuch wiatru, że zgasiła jedyne źródło światła. Ali zacisnęła rękę w pięść wewnętrzną stroną do góry i otwierając palce sprawiła, że z jej dłoni podniósł się czerwono żółty płomień. Machnęła ręką wokół siebie tworząc ognisty krąg i rozejrzała się w poszukiwaniu Niberty. Nikogo wokół nie było, tylko skrawek papieru leżał obok jej nogi. Był lekko podpalony ale podniosła go i przeczytała na głos treść.
- Może myślisz, że jesteś sprytna, ale to ja porwałam twoich przyjaciół i siostrę. Jeszcze nie wiem co z nimi zrobię, ale lepiej się pośpiesz… - Ali kilka razy przeanalizowała tekst i nadal nie mogła uwierzyć. Ogarnęła ją złość i zaczęła tracić świadomość. Skoczyła i poleciała w górę na skrzydłach, które wyrosły jej po zmianie pod wpływem Alami. Nie myśląc racjonalnie poleciała w do Wrót, a potem przeszła przez nie i znalazła się na świecie.
~*~*~*~
Naomi otworzyła leniwie oczy i odwróciła się na plecy. Coś ją uwierało w nogi, więc podniosła się na łokciach, przetarła oczy i sięgnęła po książkę, która była między jej kolanami. Była strasznie pogięta więc nie zamykała jej tylko odłożyła na szafkę obok i położyła się z powrotem. Pokój Possan był obok pokoju Alicji, więc tu też zamiast sufitu było ogromne akwarium. Nan popatrzyła na nadal śpiącą koleżankę, sprawdziła jej puls, a potem upewniwszy się że wszystko jest okey, poszła do łazienki. Ubrała się w luźny turkusowy sweter z długimi rękawami i czarne rurki. Postanowiła polecieć dzisiaj do świata ludzi, a tam powoli zaczynała nadchodzić zima. Skończyła zaplatać warkocz, złapała swoje bransoletki z półki obok umywalki i wyszła z łazienki. Zatrzasnęła drzwi i usiadła na fotelu przy oknie. Popatrzyła na przeciągającą się koleżankę.
- Czemu mnie tak głowa boli? – Poss przystawiła sobie rękę do czoła i spojrzała na Nan.
- Wczoraj przeżyłaś śmierć kliniczną, ale to szczegół.
- Szczegół?!
- Cudem cię wyratowałam, ale ważniejsze…
- Czekaj! Co się wczoraj działo? – przerwała Possan.
- Nie pamiętasz?
- Pamiętam tylko że walczyłyśmy z aniołem.
- No i to właściwie tyle. On ci wsadził miecz między żebra a ja mu odcięłam głowę i koniec walki. Bardziej mnie zastanawia…
- Jezu, nie bardzo pojmuję jak możesz to tak spokojnie mówić. – po raz kolejny przerwała jej Poss, na której twarzy malowało się przerażenie.
- Najważniejsze, że teraz jest już wszystko okey. Muszę iść do Amelii, idziesz ze mną? – zapytała wstając z fotela. Poss też wstała i przeciągnęła się jeszcze raz.
- Nie. Muszę się jeszcze przygotować, a zaraz mam lekcje z Alicją.
- Spoko. To na razie. – Nan wyskoczyła przez okno, po czym zmieniła się w sokoła.
Possan poszła do łazienki i weszła pod prysznic. Zmyła z siebie zaschniętą krew. Nie pierwszy raz była poważnie poszkodowana, ale jeszcze nigdy nie była martwa. To znaczy dużo razy ją zabijali, ale jej dusza wtedy przechodziła po prostu w inne ciało. Czuła się dziwnie, powinna chyba podziękować Naomi… Postanowiła to zrobić po lekcjach. Ubrała się i wyszła z łazienki, po czym wzięła wszystkie książki z biurka i poszła do pokoju Ali. Popchnęła drzwi żeby wejść do środka i rozejrzała się w poszukiwaniu uczennicy. Rzuciła książki na łóżko, które było idealnie pościelone tak jak dzień wcześniej, co oznaczało że tej nocy Ali tu nie spała. Wysłała telepatycznie do Naomi: „Wiesz gdzie jest Alicja?” i poszła jej szukać w dalszych częściach zamku.
~*~*~*~
Naomi wylądowała przed ogromnymi żelaznymi drzwiami i zmieniła się w człowieka. Wyczarowała swoją katanę i włożyła ją w cienki otwór na środku drzwi. Przekręciła ją i szybko wyjęła a potem położyła się na ziemi. Z otworu nad jej głową wyszedł nurt płomieni i przybrał postać ogromnego węża, po czym przeleciał przez cały korytarz, a następnie rozpłynął się. Teraz jedynym źródłem światła była pochodnia obok drzwi, które właśnie się rozszczelniły. Nan popchnęła je mocno i weszła do środka. W pokoju panował półmrok. Pomieszczenie było okrągłe, a wokół ścian były poziome półki, pełne zakurzonych książek. Nan była głęboko pod ziemią więc zrobiło jej się chłodno. Złapała więc za pochodnię i ruszyła przed siebie. Pokój był nie duży, a praktycznie całą przestrzeń zajmowały ksiązki które nie pomieściły się na półkach. Lawirując między stosami książek dotarła wreszcie do środka pokoju gdzie znajdowało się biurko. Przełknęła ślinę i wyprostowała się. Nigdy nie lubiła przychodzić w to miejsce. Amelia posiadała taką wiedzę, że mogłaby ją rozsadzić skinieniem palca. Przynajmniej tak Naomi sobie to wyobrażała. Ukryła strach i odchrząknęła. Amelia która była w trakcie czytania dała znać ręką, żeby Nan chwile poczekała. Dziewczyna nie mówiła więc nic. Zajrzała ukradkiem do książki, ale nic nie umiała odczytać. Po chwili Amelia zamknęła książkę i popatrzyła na Naomi. Była to 38-letnia kobieta o gęstych kręconych włosach do ramion koloru białego, ale w świetle świeczek wydawało się że są rude. Biurko było pełne jakiś papierów, map i innych dziwnych przedmiotów, których Naomi nie wiedziałaby nawet jak złapać, a co dopiero ich użyć.
- Jeszcze nie jest gotowa.
- Nie przyszłam żeby prosić o zrobienie ceremonii przywrócenia wspomnień.
- A więc po co? – zainteresowała się kobieta i spojrzała na Nan.
- Anioły przedzierają się przez naszą ochronę. – Amelia podparła się na łokciu i zaczęła myśleć.
- To znaczy że jedna z nas ich tu wpuściła. – rzekła po chwili, ale wciąż miała zamknięte oczy.
- Pewnie moja siostra. Wyzwoliła moc.
- Alami? – zerwała się nagle z krzesła i zaczęła chodzić od półki do półki. Mrucząc pod nosem nazwę książki której szuka.
- Na dodatek demony powróciły. – kobieta spojrzała na koleżankę.
- To nie możliwe. – szepnęła Amelia. – Przecież zmieniłam ich w zwierzęta i umieściłam na świecie.
- Znalazłam jednego nieświadomego demona gdy byłam z misją pilnowania Alicji. Oni nie są już tylko zwierzętami.
- Jak to? Nie mogłaś poinformować mnie wcześniej?
- Wybacz, ale niedawno to do mnie dotarło.
- Dobrze, rozumiem. – dziewczyna wyciągnęła jedną z książek i rzuciła ją na biurko, po czym poszła szukać dalej. – Co oznacza że nie są już tylko zwierzętami?
- Mogą zmieniać się w człowieka, ale tylko za dnia.
- To było do przewidzenia. – widać było, że w głowie Amelii roi się od myśli.
- Było? – Nan nie rozumiała.
- Oczywiście, że było, ale ja byłam zbyt przejęta tym że nas zaatakowali, więc zrobiłam pierwsze co mi przyszło do głowy, po za tym nie wiedziałam wtedy tyle co wiem dzisiaj.
- Nie rozumiem jak mogłaś to przewidzieć…
- To proste. – Amelia rzuciła kolejną książkę na biurko. Na jej okładce widniał wizerunek wilka. Machnęła ręką i przekręciła kilka kartek siłą woli. – Magia Zartezu na Świecie jest słabsza, więc czary nie działają w pełni tak jak powinny. To powoduje fakt iż co jakiś czas czar przestaje działać. Nieświadome demony są na tyle niegroźne, bo nie wiedzą kim są… - Naomi zajrzała do książki, która leżała przed nią. Były tam obrazki ludzi zmieniających się w wilki podczas pełni księżyca. – Ale jeśli się tego dowiedzą, znów będziemy w niebezpieczeństwie.
- Czyli musimy ich znaleźć i upewnić się że się nie dowiedzą.
- Nie. Jeśli ich znajdziesz, to znajdzie ich też wróg. Ale póki co miejmy nadzieję, że wróg nie wie gdzie znajdują się ukryte demony. – Nan wzięła książkę o ręki.
- Dlaczego tu jest pokazana zmiana w wilkołaka, jak z jakiegoś filmu?
- Podczas pełni księżyca moc Zartezu na świecie jest najsilniejsza co pewnie zauważyłaś.
- Właśnie, dlaczego tak jest? – Naomi zawsze to intrygowało.
- Święta Blackbird, zamieszkiwała na świecie po śmierci Matki.
- Przecież świat stworzył Zartez…
- To jest wersja dla was, w rzeczywistości było inaczej, ale to jest bardzo mało istotne. Porozmawiamy o tym kiedy indziej jeśli będziesz chciała się za wszelką cenę dowiedzieć. Wracając… Zamieszkiwała ciemną stronę księżyca, by być blisko planety którą Matka wybrała. Według rozkazów Matki musiała opiekować się ziemią i przygotować ją na nadejście jej dziecka. Podczas pełni księżyca zstępowała na Ziemię, przez co magia wokół była silniejsza i sprawdzała czy wszystko idzie po jej myśli. Legenda głosi, że księżyc przez to że był pośrednikiem między magią Blackbird, a Ziemią, przesiąkną mocą jego mieszkanki i teraz gdy nadchodzi pełnia zsyła część tej mocy na Ziemię. Podobno o to poprosiła go Blackbird słowami „opiekuj się moim tworem, kiedy mnie nie będzie”, część ksiąg była pisana przez samą Matkę więc wierzę w każde słowo. Może się to oczywiście wydawać dziwne, ale księgi nie kłamią. Przynajmniej moje księgi. Kończąc tą legendę powiem, że kiedy moc księżyca się skończy zjawi się Blackbird, by spojrzeć na końcowy efekt swojej pracy.
- A wracając do tematu pola ochronnego? – spytała Naomi.
- Zaraz coś z tym zrobię. – wyciągnęła kolejną książkę i przewróciła kilka kartek, a następnie przeczytała zawartość strony na której się zatrzymała. Nan za ten czas zamknęła książkę o wilkołakach i odłożyła ją na biurko. Amelia przez chwilę miała zamknięte oczy i ręce podniesione do góry, a potem rozłożyła ręce i odetchnęła. – Powinno pomóc. – rzekła i usiadła z powrotem przy biurku. Odłożyła obie książki na stos obok i zaczęła dalej czytać to co czytała przed wizytą Naomi. Nan za to wyszła bez słowa, a zaraz po zamknięciu drzwi usłyszała w głowie pytanie „Wisz gdzie jest Alicja?”. Ogarnęła ją panika. Przecież miała się nią opiekować… Po wczorajszych wydarzeniach zupełnie zapomniała o Alicji. Ruszyła biegiem do wyjścia, które znajdowało się na końcu korytarza, a był to wąski tunel, żeby mógł się tam zmieścić tylko kruk. Leciała krętym korytarzem do góry najszybciej jak umiała po czym wpadła do jadalni. Raziło ją słońce więc wyczarowała okulary, potem zamurowała wejście do tunelu i zakryła je obrazem, przedstawiającym krajobraz jesienny. Następnie znów się zmieniła w ptaka i pofrunęła do Wrót. Nie było potrzeby szukania Alicji w Zaranie, bo pewnie robi to teraz Possan.
BOSKO *U* BARDZO BOSKO *U* PISZ SZYYYYYYYBKO KOLEJNY ROZDZIAŁ. I NOMINOWAŁAM CIE DO LBA. WIĘCEJ U MNIE: http://word-underneath.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńwow zostałam nominowana po raz drugi *o* dzięki ^^
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział!
OdpowiedzUsuńMnie tam nie przeszkadza to, że będziesz dodawać rozdziały co 2 tyg.
Życzę weny :) !