Zahamowała gwałtownie zsiadając z roweru. Była mniej więcej w połowie drogi do pierwszej bramy, Allei, kiedy usłyszała głośne wycie wilka. Eliza i Aga stanęły obok niej i też popatrzyły na wejście do tunelu.
- Nie traćcie czasu. Ja postaram się ich na chwilę zatrzymać. – spojrzała w przestraszone oczy dziewczyn, a potem pokazała ręką bramę. – Spotkamy się tam. Będzie mało czasu na przejście przez portal, więc macie być przygotowane. – puściła rower który upadł wydając dziwny odgłos a potem zaczął się palić. - Jazda. Bez dyskusji. – dodała widząc że dziewczyny nie zamierzają nigdzie iść.
- Chcemy ci pomóc. – rzekła zdecydowanym tonem Eliza, a Agata przytaknęła. Ali przetarła dłoń o dłoń, a wraz z jej palcami zaczęła pojawiać się katana. Złapała ją dwoma rękami i wbiła w ziemię.
- Dam sobie radę. – rzekła i rozwiązała włosy które wcześniej tworzyły potargany warkocz. Przeczesała je kilka razy rękami nie spuszczając wzroku z Agaty i Elizy.
- Okej. – stwierdziła Aga przedłużając samogłoski. – Chodź Eli. – ta przekręciła oczami i wsiadła na rower.
Chwilę po ich wyruszeniu z tunelu wyleciały trzy anioły jeden po drugim i zawisły w powietrzu wypatrując uciekinierów. Następna wyleciała Niberta. Alicja myślała, że ma ją z głowy na trochę więcej czasu, ale najwyraźniej się przeliczyła. Postacie zaczęły lecieć w jej kierunku, a ona wyczarowała łuk i wycelowała w złote skrzydło jednego z aniołów. Kiedy podlecieli bliżej wystrzeliła strzałę, ale chybiła. Strzeliła po raz drugi i znów pudło. Miała zbyt słaby łuk żeby strzelać na takie odległości, ale innego nie umiała zrobić. Wkurzyła się i rzuciła łukiem o ziemię. Odbił się od niej i zapłonął. Dym leciał powoli do góry, spokojnie i prosto. Podsunęło to dziewczynie pomysł. Wyczarowała sporą ilość drzew w rzędzie oddzielającym ją i tunel. Z ziemi w szybkim tempie zaczęły wstawać najpierw małe drzewka, a potem rosły coraz wyżej aż ich liściaste korony zasłoniły widok na wrogów. Popatrzyła na dziewczyny, stały już przy bramie, a potem spojrzała na dłoń. W jednaj chwili pojawił się na niej płomyczek. Rzuciła nim w jedno drzewo a potem podpaliła też inne. Liście płonęły szybko tworząc gęsty dym. Alicja zostawiła miecz, który w końcu się nie przydał, w ziemi, zmieniła się w geparda i popędziła do dziewczyn przy bramie. Obeznanie się w nowym ciele nie było łatwe, ale już się przyzwyczaiła do tego nieprzyjemnego uczucia. Ledwo wyhamowała przy bramie, spojrzała na dziewczyny i wzrokiem rozkazała im iść za nią. Planowała przedostać się za mur tajnym przejściem aniołów. Już prawie były przy bramie Cahim, gdy w Alicję uderzyła wściekła Niberta. Zleciała z nieba jak torpeda i złapała geparda za ogon. Nie hamowała tylko ustawiła się równolegle do ziemi i ciągnęła po niej zwierze. Alicja próbowała się uwolnić, ale ból ją paraliżował. Wreszcie Nib machnęła ogromnymi skrzydłami przed sobą zatrzymując się. Zanim stanęła na ziemi wykorzystała jeszcze energię z lotu, żeby zrobić obrót w powietrzu i z większą siłą rzucić Alicję na ziemię. Dziewczyna wykorzystała moment w którym była w powietrzu i zmieniła się z powrotem w człowieka. Udało jej się nawet wylądować na nogach, ale szybko straciła równowagę i usiadła na ziemi. Niberta machnięciem ręki związała Alicję, a potem złapała za sznur i przeciągnęła ją pod bramę. Ali zaczęła się denerwować, czuła jak krew pulsuje jej w pobliżu łopatek. Przypomniała sobie wszystkie wkurzające sytuacje z tego tygodnia i udało jej się wywołać efekt Alami. Skrzydła rozcięły sznur, którym była związana. Nie straciła świadomości, ale złość to było nadrzędne uczucie, które ją wypełniało. Walnęła Nibertę w twarz z pięści, a ta straciła równowagę lotu i spadła na ziemię. Co prawda nie było wysoko, więc nic jej się nie stało, ale dało to Alicji dodatkowy czas na ucieczkę. Pod bramą anioły trzymały dziewczyny z tyłu za ręce, ale puściły je od razu gdy zobaczyły, że Ali celuje do nich z łuku. Gdy już była blisko rzuciła nim w aniołów, złapała dziewczyny za ręce i wleciała w tajny portal. Wylądowała w wysokiej trawie, oddychała ciężko , a obok niej leżały nieprzytomne Agata i Eliza, które po przejściu przez portal zasnęły. Niberta rozkazała aniołom wrócić do kryjówki, a sama weszła w portal. Nie zaatakowała tylko poleciała do zamku, ale Alicja nie miała siły już jej gonić.
~*~*~*~
Słońce wznosiło się coraz wyżej, a Maxowi wydawało się jakby droga z każdym jego krokiem stawała się dłuższa. Szedł w miarę szybko, ale wciąż miał daleko do morza. Już dawno opuścił miasto, teraz maszerował po nierówno wyasfaltowanej drodze, a wokół był tylko las. Postanowił zrobić sobie mały postój. Wskoczył między drzewa, szarpnął za plecak, żeby go zdjąć, a potem wyjął z niego kawałek mięsa. Ułożył się wygodnie na mchu i zaczął jeść. Potrzebował paliwa, by móc kontynuować podróż. Nagle usłyszał czyjś śmiech. W kierunku miasta szła dwójka mężczyzn. Max ich zignorował, ale oni zaczęli do niego podchodzić. Wilk warknął, ale to nic nie dało, więc wstał, złapał plecak w zęby i pobiegł w swoją stronę. Nie miał ochoty bawić się w kotka i myszkę z tymi nawalonymi jełopami. Żałował tylko, że nie udało mu się skończyć jeść śniadania, zostało mu tylko kilka kanapek, a to nie wystarczy na całą podróż. Będzie musiał coś upolować, ale to jeszcze nie teraz. Biegł przez dłuższy czas, zwolnił dopiero gdy usłyszał szum wody. Po drodze minęło go kilka samochodów, ale żaden z nich się nie zatrzymał. Max widział zdziwione twarze pasażerów, w jednym przypadku nawet zrobili mu zdjęcie. Mieszczuchy, które nie mają kontaktu z przyrodą często zachwycają się na widok dzikich zwierząt. Robią im zdjęcia, a czasem nawet informują w wiadomościach, że np. na terenie danego miasta widziano lisa. Dla chłopaka takiego jak Max było to dziwne. Przecież zwierzęta są wszędzie, co w tym nadzwyczajnego? Już nawet nie próbował zrozumieć ludzkiego toku myślenia, uważał się za lepszego niż ludzie i nie zniżał się do ich poziomu. Wreszcie dotarł na plażę. Dotknął go chłodny powiew porannej bryzy. Piesek był wilgotny i nieprzyjemnie wchodził Maxowi w łapy. Chłopak podszedł do wody. Była koloru ciemnozielonego i pływało w niej mnóstwo glonów, pachniała też nie za ładnie. Rozejrzał się dookoła i spostrzegł masę czarnych chmur, które nadciągały z zachodu. Wkurzył się lekko, bo właśnie tam musiał iść. Póki co pogoda była jednak ładna, było ciepło, a on był jeszcze rozgrzany po biegu, za to woda była lodowata. Fale były małe, ale jednej udało się dosięgnąć łap Maxa. Wyrwało go to z zamyślenia, odskoczył do tyłu, a potem pobiegł wzdłuż brzegu na zachód. Wokół na szczęście nie było ludzi, więc obeszło się bez żadnych „och, ach” na jego widok.
~*~*~*~
Wielkie drewniane drzwi zamku były otwarte na całą szerokość, a przez nie wpadały promienie przedpołudniowego słońca. Naomi zastanawiała się gdzie może być Ali, była zamyślona przez co prawie wleciała na drzwi, które właśnie się zatrzasnęły z wielkim hukiem. Zanim w nie wpadła obróciła się i zmieniła w człowieka, sprawiło to że siła uderzenia była mniejsza, a Nan bolały tylko plecy. Ktoś odchrząknął obok niej. Spojrzała na wyniosłą postać Niberty. Ta patrzyła na Naomi z wywyższeniem, jedną ręką podpierając bok, a w drugiej podrzucając mały zdobiony sztylet. W rękach Nan właśnie pojawiły się dwa takie same nożyki, już przymierzała się do rzutu, kiedy Nib uspokoiła ją ruchem ręki.
- Nie chce się z tobą rzucać nożami przecież. Wiem, że jesteś w tym lepsza. – zaśmiała się cicho. – Chodzi mi o Alicję. – Nan opuściła ręce, stanęła wyprostowana, po czym odezwała się oziębłym głosem.
- Dobrze, więc chodź. – poszły na wieżę do pokoju Niberty.
- Serio? Ty zapraszasz mnie do mojego pokoju? No wiesz co! – Nib chciała rozładować napięcie, ale jej siostrze nie było do śmiechu.
- To nie jest twój pokój. Nie jesteś już jedną z nas, tu mogą mieszkać tylko zartezjanki.
- No ale o co ci chodzi!? – oburzyła się Niberta. – Jestem zartezjanką i zawsze nią będę!
- Jesteś demonem! Zdradziłaś nas.
- Nieprawda. Po prostu wzięłam to co mi się należało.
- A mianowicie?! – Nan odwróciła się gwałtownie do siostry, która szła tuż za nią.
- Moc. Zaczęłam w pełni z niej korzystać. Każda z nas może to robić.
- Nie może. – Naomi zaczęła iść dalej po stromych schodach, już prawie były na miejscu.
- Czemu? Czego się boisz?!
- Niczego się nie boję. – prychnęła.
- To spróbuj.
- Czego mam spróbować niby?
- Spróbuj wyzwolić w sobie moc. To czego uczysz nas to tylko wierzchołek góry lodowej. Natomiast reszta, skrywana pod wodą, do której strasznie boisz się zanurkować.
- Dziwna metafora. – stwierdziła Nan i otworzyła drzwi do pokoju. Wpuściła Nibertę przodem po czym weszła i przekręciła klucz w zamku. Pomieszczenie było przestronne, ale małe. Nib usiadła na łóżku, a Naomi naprzeciwko niej na krześle przy toaletce. – A więc… Może wróćmy do tematu Alicji.
- Zauważyłaś jak się zmieniła? – spytała Niberta.
- To
znaczy?
- To jest istna maszyna do zabijania…
- No coś ty. Przeszła test i nikogo nie zabiła, sama widziałaś.
- Ale wtedy nie miała żadnego powodu do zabijania. Nie rozumiesz?
- Rozumiem. Czyli jeśli ma jakąś sprawę to…
- Po trupach do celu. – skwitowała Nib.
- Nie wierzę ci. Dlaczego miałaby się tak zmienić?
- Nie mam pojęcia, ale mam dowody. Porwałam jej siostrę, koleżankę i chłopaka, i podstawiłam dla ściemy anioły. Ali zorientowała się natychmiast, rozkazała ujawnić się jednemu aniołowi, po czym przestraszyła go, żeby uciekł z powrotem do mojej bazy. Tak się stało, a gdy już przyszła pokonała mnie i dwa inne demony. Ogarniasz? Czułam się jak małe dziecko, nie mogłam nic zrobić. Nauczyła się też panować nad Alami.
- W to tym bardziej nie uwierzę.
- To jest istna maszyna do zabijania…
- No coś ty. Przeszła test i nikogo nie zabiła, sama widziałaś.
- Ale wtedy nie miała żadnego powodu do zabijania. Nie rozumiesz?
- Rozumiem. Czyli jeśli ma jakąś sprawę to…
- Po trupach do celu. – skwitowała Nib.
- Nie wierzę ci. Dlaczego miałaby się tak zmienić?
- Nie mam pojęcia, ale mam dowody. Porwałam jej siostrę, koleżankę i chłopaka, i podstawiłam dla ściemy anioły. Ali zorientowała się natychmiast, rozkazała ujawnić się jednemu aniołowi, po czym przestraszyła go, żeby uciekł z powrotem do mojej bazy. Tak się stało, a gdy już przyszła pokonała mnie i dwa inne demony. Ogarniasz? Czułam się jak małe dziecko, nie mogłam nic zrobić. Nauczyła się też panować nad Alami.
- W to tym bardziej nie uwierzę.
- Sama
sprawdź. Chciałam cię tylko ostrzec, żebyś przypadkiem nie zrobiła sobie z niej
wroga. Jak ci wypadnie z pod kontroli to będziemy mieć spory problem.
- Po prostu chcesz mnie wystraszyć. A teraz wybacz ale… - rzuciła szybko dwoma nożami i przyszpiliła do ściany skrzydła Niberty. - … muszę cię zamknąć. – Jej siostra zaśmiała się ochryple i jednym ruchem ręki związała Naomi.
- Mówiłam, że nie przyszłam się tu bić. – wyjęła noże. Pogładziła skórę na skrzydłach by ją zregenerować, po czym wyleciała przez okno. Wściekła Nan poprosiła telepatycznie o pomoc. Odpowiedziała jej Possan: - Znalazłam Alicję… Jest na dworze z jakimiś ludźmi.
- Jak to z ludźmi? – mruknęła do siebie Nan. Nagle liny zaczęły się palić. Ona jak każda zartezjanka była odporna na ogień, bo był to ich żywioł, więc zrzuciła z siebie strzępki tlącego się sznurka i w postaci kruka poleciała do Poss.
- Po prostu chcesz mnie wystraszyć. A teraz wybacz ale… - rzuciła szybko dwoma nożami i przyszpiliła do ściany skrzydła Niberty. - … muszę cię zamknąć. – Jej siostra zaśmiała się ochryple i jednym ruchem ręki związała Naomi.
- Mówiłam, że nie przyszłam się tu bić. – wyjęła noże. Pogładziła skórę na skrzydłach by ją zregenerować, po czym wyleciała przez okno. Wściekła Nan poprosiła telepatycznie o pomoc. Odpowiedziała jej Possan: - Znalazłam Alicję… Jest na dworze z jakimiś ludźmi.
- Jak to z ludźmi? – mruknęła do siebie Nan. Nagle liny zaczęły się palić. Ona jak każda zartezjanka była odporna na ogień, bo był to ich żywioł, więc zrzuciła z siebie strzępki tlącego się sznurka i w postaci kruka poleciała do Poss.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz