środa, 26 marca 2014

Rozdział 23





Alicja wpadła do Zartezu i nie tracąc tępa poleciała za demonem, który znów był w postaci wilka. Kiedy jednak światło z uaktywnionego portalu zgasło, dziewczyna straciła zwierzę z oczu. Nie zatrzymywała się, suche podłoże sprawiało, że każdy krok było słuchać, więc zdała się na słuch. Jednostajne skoki wilka zaczęły zwalniać, aż w końcu zwierze zatrzymało się. Ali usłyszała dziwny chrzęst, a potem zapadła głucha cisza. Zrobiła obrót i zmieniła się w człowieka, wolała nie ryzykować lądowania, bo nic nie widziała. Machnięciem ręki stworzyła ognistą linię, żeby wiedzieć skąd przyleciała, a potem podeszła do miejsca gdzie ostatni raz słyszała demona. Był tam niezbyt wielki otwór, którego dna nie było widać. Złożyła rękę w pięść po czym przesunęła ją nad dziurę i otworzyła dłoń. W dół poleciała malutka ognista kulka, po dwóch sekundach uderzyła w czarną posadkę i rozpłynęła się. Ali zamyśliła się na chwilę, a jej sukienka zaczęła zmieniać się w dopasowany czarny strój. Zarzuciła na głowę kaptur, a usta i nos zakryła czarną chustką. Ręce zakryła cienkimi rękawiczkami. Rękawiczki przeszkadzałyby jej w czarowaniu, ale sęk w tym, że były tylko na palcach i zewnętrznej stronie dłoni. W miarę wygodne, stylowe i praktyczne, w sam raz dla standardów Alicji. Wolała się ubezpieczyć, nie wiedziała co ją tam spotka. Może to jakaś pułapka? Zsunęła się gładko po ścianie i wylądowała na podłodze. Szybko oceniła czy nikogo nie ma w zasięgu wzroku, a gdy to ustaliła pobiegła jednym z pięciu korytarzy. Ścieżka była wąska i co chwilę oświetlana blaskiem pochodni. Biegła gładko i cichutko. Zastanawiała się po co tu w ogóle przyszła. Niby miała uratować Agatę i tą zdradziecką dwójkę, ale przecież w ten sposób stawała przeciw demonom w pojedynkę. To oczywiste, że zaraz zginie. Stwierdziła jednak, że to nie ma znaczenia. Mało było rzeczy które miały dla niej jakikolwiek sens. Nie przejmowała się prawie niczym, szczególnie po tym jak Adrian ją zdradził. A teraz idzie ratować jego i tą dziewczynę, którą jeszcze do niedawna nazywała najlepszą przyjaciółką. Czuła jednak, że to jej obowiązek, bo to przez nią zostali porwani. Nagle usłyszała jakiś dźwięk. Przywarła do ściany i nasłuchiwała. W dalszej części korytarza otworzyły się drzwi i wypadł zza nich ten wilk za którym leciała Ali. Kucał patrząc z przerażeniem na postać której dziewczyna nie mogła zobaczyć. Po chwili skinął głową i zaczął biec w stronę Alicji. Ta szybko zmieniła się w nietoperza i przyczepiła się do ziemistego sufitu. Wilk przebiegł przez chmurę dymu, nie zauważywszy jej nawet i po chwili zniknął z pola widzenia Ali, która pofrunęła do drzwi zobaczyć czego się tak bał. Zauważyła Nibertę opierającą się o stół, na którym były chaotycznie poukładane mapy. W rogu niewielkiego pokoju siedział inny wilk. Jego spojrzenie było zimne i surowe, wyprostowany wpatrywał się w demonicę, która właśnie podeszła do kominka i wyjęła z niego garczek z wodą. Wyczarowała sobie kubek z kawą po czym zalała go wodą i wzięła głęboki łyk. Odstawiła naczynie na bok i wróciła do studiowania map. Wyglądała na zmęczoną, ale dla Alicji to dobrze. Dziewczyna zmieniła się w człowieka i wyczarowała łuk. Wyobraziła sobie siebie w tym czarnym stroju, który miała przed zmianą. Następnie weszła do środka. Szybko wyczarowała sieć i oplotła nią wilka, który już szykował się do ataku. Wycelowała z łuku do Niberty. Ta opatrzyła na nią z leniwym zainteresowaniem a potem usiadła, na krześle które właśnie wyczarowała.
- Zamierzasz mnie teraz zastrzelić? – prychnęła i złożyła dłonie na skrzyżowanych nogach. – Śmiało. – machnęła zachęcająco ręką.
- Bardzo chętnie bym to teraz zrobiła, ale najpierw mi powiedz gdzie jest moja siostra. – warknęła Ali bardziej napinając łuk.
- I tu właśnie pojawia się problem. Obie czegoś chcemy, ale jeśli ja spełnię twoją prośbę a ty mojej nie, wtedy przegram, nieprawdaż? A tego nie chcę, więc proponuję układ. Zaprowadzę cię do twojej siostry jeżeli się do mnie przyłączysz.
- Niby do czego ja ci jestem potrzebna?
- Opuść broń, to niekulturalne.
- Za to bardzo kulturalne jest porywanie ludzi. – odpowiedziała sarkastycznie Ali.
- To było nieuniknione, jak inaczej mogłabym sprawić żebyś dobrowolnie przyszła do mojej kryjówki i to sama?
- Jesteś bardziej inteligentna niż wyglądasz. – uśmiechnęła się dziewczyna.
- Że co proszę? – Nib wstała oburzona.
- Nie ‘proszę’ tylko ‘dziękuję’, moja droga. – Alicja zaczęła przedrzeźniać demonicę, czym ją bardzo zdenerwowała, ale Niberta była jedną z bardziej opanowanych osób. Usiadła z powrotem, machnęła palcami i związała nogi dziewczyny a potem przywiązała do góry nogami do sufitu. Łuk upadł na ziemię, a wystrzelona przypadkiem strzała utknęła w ziemistej ścianie.
- Masz coś jeszcze do powiedzenia? – uniosła kącik ust w triumfalnym uśmiechu i skinęła na wilka. Sieć zniknęła, a on wstał, otrzepał się z kurzu i piachu, a potem wyszedł z pokoju. Ali za ten czas wpadła na pomysł. Kiedy Niberta odwróciła się, z ściany za jej plecami wystrzeliły pnącza, które unieruchomiły najpierw jej ręce, a potem skrzydła. Przywiązały ją do ściany i oplotły szyję. Nie mogła niczego wyczarować, ani obrócić się do zmiany. Zbyt prosto poszło, pomyślała Ali i rzuciła nożem w liny którymi była przywiązana. Spadła na ziemię, a potem podeszła do demona.
- Czemu tak łatwo dałaś się złapać?
- Bo… myślałam, że… - próbowała wykrztusić Nib, ale pnącza ją przyduszały. Alicja poluzowała je, a demonica odetchnęła głęboko. – Nie sądziłam, że będziesz tak dużo umieć. Miałaś raptem jedną lekcję. Wróciły ci wspomnienia?
- Nie.
- To skąd znasz tyle sztuczek i tak dobrze sobie radzisz?
- Po prostu. – mruknęła Ali i też zaczęła się nad tym zastanawiać. Przecież jeszcze tydzień temu była zwykłą nastolatką. Jakim sposobem teraz umie posługiwać się kataną na przykład? Nie miała jednak teraz czasu się tym zajmować. Przystawiła nóż do gardła Niberty - Gdzie jest moja siostra?
Nagle ktoś otworzył drzwi a do pokoju wpadła Eliza ze związanymi z tyłu rękami. Za nią stał wysoki demon. Ali nie zastanawiając się rzuciła nożem trafiając w jego dłoń. Syknął z bólu i wyciągną ostrze, które nagle zaczęło płonąć. Wypuścił je z dłoni i odskoczył potykając się o małe pudełko, które Alicja właśnie wyczarowała. Próbował się podnieść ale z ziemi wyskoczyły jasnozielone pnącza i oplotły go tak żeby nie mógł niczego zrobić, ani wyczarować.
- I jak ci smakowało? – zwróciła się do Elizy, która popatrzyła na nią dziwnie.
- Co jak smakowało? – zapytała zdezorientowana.
- On. – rzekła Ali.
- Jaki on? O czym ty mówisz? – dziewczyna nie rozumiała. – Po za tym czemu pytasz się o takie rzeczy w takiej sytuacji?
- Bo nie wiem czy warto cię ratować zdradziecka żmijo.
- Przestań! Jesteśmy koleżankami. – Eli wstała z ziemi i patrzyła się na Alicją smutnymi czarnymi oczami.
- Jak już to byłyśmy. I Nie koleżankami tylko najlepszymi przyjaciółkami. Odpowiedz.
- Mogłabyś mnie chociaż rozwiązać. – Ali uśmiechnęła się i podeszła do niej.
- Proszeee…. Powiedz jak! Nie każ mi znowu czekać. – złapała ją za ramiona i potrząsnęła lekko.
- Wyśmienicie. To było coś niesamowitego. Musisz spróbować. – Eli też się uśmiechnęła, a Alicja podcięła jej nogi i przygwoździła do podłogi. Usiadła jej na plecach, a głowę pociągnęła za włosy do góry. Przyłożyła jej nóż do gardła, a zanim to zrobiła oplotła jeszcze jej ręce i nogi nowymi gałązkami.
- Zła odpowiedź.
- Złaź ze mnie wredniaku! – Krzyknęła Eliza.
- Przestań udawać. Zmień się z powrotem. – Ali nie przemyślała, że po zmienieniu się z pleców demona wyrosną skrzydła. Po zmianie młoda kobieta rozłożyła ogromne skrzydła zrzucając Alicję, która uderzyła w ścianę tuż obok Niberty. Wzrok jej się rozmazał i nie mogła oddychać. Osunęła się na ziemię, trzymając się za głowę. Demonica, która ją zrzuciła teraz próbowała uwolnić ręce, ale nie mogła. Po sekundzie Ali odzyskała oddech i wstała powoli i rozejrzała się. Lekko się chwiejąc podeszła do szarpiącej ręce demonicy.
- Zmień się w wilka. – mruknęła.
- Nie będziesz mi rozkazywać, po za tym nie mogę. Mam przywiązane ręce do ziemi.
- Mogłabym cię teraz zabić, ale jesteś mi potrzebna więc cię uwolnię, a ty się zmienisz w wilka, jasne?
- Wolę zginąć niż ci pomagać. – fuknęła dziewczyna, ale było widać, że się boi, bo zaczęła się bardziej szarpać.
- Okej. – teraz podeszła do mężczyzny. – To jest twój kolega? – zapytała dziewczynę. Ona popatrzyła na nią, oczy jej się zaszkliły, a na twarzy miała wypisane przerażenie. – Rozumiem, że ktoś więcej niż kolega. – podniosła kącik ust w uśmiechu. Jednym zdecydowanym ruchem wyczarowała katanę i przyłożyła do szyi demona. – To może jednak zastanów się nad tym czy mi pomożesz. Byle szybko. – Niberta przyglądała się całej sytuacji z zaciekawieniem. Nie zwracała uwagi na bolącą szyję, i drętwiejące ręce, bo nie mogła uwierzyć w co zmieniła się Amanda. Amanda czyli Alicja przed przeniesieniem duszy do nowego ciała. Przez ponad 200 lat za każdą zmianą ciała, charakter się nie zmieniał. Amanda zawsze była przyjazną i miłą osobą, a teraz to jest istna maszyna do zabijania, jakby nie miała uczuć. Szarpiąca się dziewczyna krzyknęła, kiedy z szyi jej chłopaka poleciała strużka krwi, bo Ali za blisko przystawiła ostrze.
- Dobra, zgadzam się. Tylko go nie zabijaj! – szarpnęła się mocniej i aż zabolały ją ręce. Ali sprawiła że katana zniknęła, a potem podeszła do dziewczyny.
- Jak masz na imię?
- Jessica.
- No więc słuchaj, Jessica. Jeśli zrobisz coś nie tak to ci utnę łapy, ogarniasz? – dziewczyna skinęła głową i uklękła. Alicja rozplątała pnącza za pomocą magii. – Zmieniaj się. – rozkazała jej. Kiedy stanął przed nią szary wilk założyła mu kaganiec i zaczepiła łańcuch na szyi. – To teraz prowadź do mojej siostry, byle szybko. I nawet nie próbuj kombinować, bo przyczepiłam twojemu chłoptasiowi pewną elektryczną obróżkę i tu mam pilot. – Pokazała go jej, a ona popatrzyła na szyję chłopaka i faktycznie była na niej metalowa obręcz. – Kto by pomyślał, że lekcje techniki i posiadanie kotów jest takie przydatne. – powiedziała do siebie, kiedyś Agata kupiła obroże elektryczne dla babcinych kotów, bo ją denerwowały. Alicja nie mogła pozwolić żeby jej siostra torturowała te biedne zwierzęta więc ukradła te urządzenia, rozkręciła na części, a potem poskładała, ale tak żeby nie działały i żeby Aga myślała że działają. Dzięki temu poznała dokładną budowę tego urządzenia i teraz mogła to wykorzystać. – Idziemy. – szarpnęła za łańcuch, a wilk ruszył do drzwi. Zanim wyszła, zamurowała jeszcze drugie drzwi i poluzowała liany na swoich dwóch ofiarach, tylko dłonie zamknęła im w metalowych kulkach żeby nie mogli czarować. Potem szybko wyszła i te drzwi też zamurowała. Wilczyca popatrzyła się na nią. – Im szybciej mnie zaprowadzisz do siostry, tym szybciej będziesz mogła tu wrócić i ich uwolnić. Więc lepiej się śpiesz bo dużo tlenu to tam nie ma. – powiedziała Alicja, a Jessica zaczęła biec.
Po kilku minutach dobiegły do prostopadłej do ich korytarza ścieżki, wzdłuż której były trzy pary metalowych drzwi. Wilczyca podeszła do jednych i usiadła.
- To tutaj? – Jess skinęła głową. – A gdzie są klucze? – wilk pokazał łbem na anioła stojącego do nich tyłem. Ali go wcześniej nie zauważyła. Przywiązała łańcuch do klamki drzwi i wyczarowała katanę. Znudzona podeszła do anioła i poklepała go po ramieniu. Okazało się, że czytał gazetę, ale kiedy się odwrócił przesuną szyją po ostrzu katany. Spojrzał tylko w niewzruszone oczy Alicji, a potem upadł na ziemię upuszczając pęk kluczy i gazetę. Krew tryskała z rany jak szalona, ale dziewczynie udało się nie ubrudzić, albo po prostu nie było tego widać na czarnych ubraniach. Podniosła klucze i poszła do drzwi przy których siedziała wilczyca. Wbijała wzrok w lezącego anioła i nie mogła uwierzyć, że jakikolwiek człowiek byłby w stanie zrobić coś tak okropnego bez drgnięcia powieką. To nie Jessica była demonem tylko Alicja. Zdjęła łańcuch z klamki i zaczęła szukać pasującego klucza. Jak wreszcie go znalazła popchnęła drzwi, a te z piskiem otworzyły się. Ze środku patrzyły na nią Eliza i Agata. Wyskoczyły z celi i przytuliły się we trzy.
- Nareszcie. – szepnęła Eliza. – Wiedziałam, że nas uratujesz mimo, że zrobiłam ci takie okropieństwo, za co bardzo cię przepraszam! Wybaczysz mi? – spojrzała w oczy Alicji, a ta uśmiechnęła się.
- Oczywiście, że tak. – przytuliła ją jeszcze raz a potem spojrzała na Agatę, która nie patrzyła na nią. Jej wzrok wędrował raz na wilka, raz na zakrwawioną katanę, a raz na leżącego kawałek dalej anioła.
- Ty nie jesteś moją siostrą. – rzekła Aga z przerażeniem i odsunęła się. Eli rozejrzała się i też popatrzyła na przyjaciółkę. Alicja już miała się zacząć tłumaczyć ale wilk szczeknął niecierpliwie.
- Później pogadamy. – rzekła, zniknęła katanę i załapała Elizę za rękę. – Prowadź do wyjścia. – Rozkazała wilczycy i ta zaczęła biec. Kiedy dobiegły w końcu do wylotu na powierzchnię Ali rozkazała dziewczynom mocno potrzymać wilka, a sama zmieniła się w kruka i wyleciała sprawdzić czy to jest ten tunel, którym weszła. Zobaczyła ognisty pasek i już wiedziała. Zleciała na dół, a tam dziewczyny stały i wpatrywały się w pusty korytarz, wilka nie było. Zmieniła się w człowieka.
- Słuchajcie, wszystko wam wyjaśnię, obiecuję, ale na razie musimy lecieć. Chyba że chcecie wylądować z powrotem w tej celi. Chcecie?
- Nie. – powiedziała Eli. – Jak stąd wyjdziemy?
- Umiecie się wspinać po linach?
- Ja tak. – odrzekła Eliza.
- A ja nie. – stwierdziła Agata. Ali machnęła ręką i w dół tunelu zleciało zielone pnącze. Jego drugi koniec wyrastał z ziemi tuż przy krawędzi wejścia. Eli zaczęła się wspinać. – Skocz a ja cię złapię okej? – Aga skinęła głową i Ali zmieniła się w kruka. Kiedy jej siostra skoczyła, złapała ją za kołnierz i pociągnęła do góry. Była to ciężka praca, ale w końcu się udało. Ali się odmieniła i stworzyła trzy rowery. – No to teraz jedziemy. Za mną. – wsiadła na rower i ruszyła w kierunku który wskazywał ognisty pasek, a dziewczyny ruszyły za nią.



                                                                  ~*~*~*~


 Niberta uwolniła się z pnączy i pomogła zrobić to samo Dawidowi.
- Świetny plan. – rzekł sarkastycznie i usiadł na stole.
- Nie sądziłam, że taka będzie. W poprzednich wcieleniach nikogo nie chciała nawet dotknąć, żeby go nie zranić. A miała już ponad 50 wcieleń, nie wiem co się stało.
- Jeśli mojej Jessice coś się stanie…!
- Spokojnie, raczej nic jej nie będzie. – przerwała mu. Usiadła obok niego i zaczęła przyglądać się kulkom, które miała na rękach.
- Raczej… - mruknął.
- Myślisz że zamiana w wilka coś da?
- Myślę, że nie. Kule się same dopasowują. Jako wilk ma się chudsze ręce, więc po powrocie do postaci człowieka metal się nie rozszerzy i wbije w skórę. – powiedział, a Nib dała sobie spokój w kulkami i popatrzyła na niego.
- Nic by się nikomu nie stało, gdybyście byli chodź trochę doświadczeni w walce.
- Trzeba było wziąć aniołów nie nas.
- Wy macie moce, możecie wyczarowywać co chcecie i w każdej chwili, a anioły nie mają. Myślałam więc, że lepiej będzie wziąć was.
- Najwyraźniej nie.
- Najwyraźniej… - mruknęła Niberta. – Myślisz, że Jess zdąży przed końcem tlenu?
- Na pewno. Po za tym to zdanie chyba jest niepoprawne gramatycznie.
- A jakbyś to powiedział, żeby było poprawnie, hm?
- W sumie nie wiem. – uśmiechnął się. – Ale lubię denerwować ludzi, wytykając im błędy.

1 komentarz:

  1. O raju! Świetny rozdział! Nie mogę się już doczekać kolejnego!

    OdpowiedzUsuń