Adrian machał strzałą do i
tak już zirytowanej Alicji, która była cała mokra i wściekła. Naprawdę
wściekła! Zazwyczaj nie umiała się na niego gniewać, był taki przystojny
i uroczy. Jego oczy świeciły jak płomienie-chociaż były brązowe- kiedy
był w dobrym nastroju, czyli praktycznie cały czas. Jego uśmiech
sprawiał że dziewczyny zaraz rzucały się, żeby go przynajmniej dotknąć.
Mógł mieć każdą dziewczynę, a wybrał Alicję. Ona jako jedna z niewielu
nie kochała go za wygląd, tylko za to jaki był. Wbrew pozorom grzeszył
inteligencją. Znał odpowiedź na każde pytanie. Na początku Ali myślała
że pod tymi czarnymi jak smoła włosami zaczesanymi na bok i zakrytymi
fullcapem nie ma nic, miło zaskoczyło ją to, że tak nie było. Odkryła
prawdę, gdy dostała pałę z francuskiego i nauczycielka rozkazała
Adrianowi udzielić jej korepetycji. Oprócz tego, że jest mądry odkryła
też, że jest zabawny i miły. Korepetycje nic nie pomogły, bo już na
pierwszym spotkaniu zaczął ją podrywać, a ona w końcu uległa prośbom i
została jego dziewczyną. Następnego dnia cała szkoła wiedziała już, że
są parą. Poziom popularności Alicji gwałtownie wtedy wzrósł. Reszta
chłopaków zaczęła ją zauważać, ale nie tylko dlatego, że była dziewczyną
Adriana. Zmieniła swój styl, teraz nie ubierała się już w zwykłe białe
bluzki z kołnierzykiem i spódnice do kolan. Zaczęła nosić glany, krótkie
spódniczki, skórzane kurtki itp. Praktycznie zawsze zakładała wszystko
czarne. Malowała się codziennie, mimo, że wcześniej uważała, że to
głupie. Miała grzywkę na bok , co było sprawką Adriana. Na urodziny
zabrał ją do fryzjera. Wtedy też, jej idealnie czarne włosy, straciły
wdzięk przez fioletowe i turkusowe pasemka.
Podobał jej się ten nowy
styl. Co prawda nauczyciele się jej czepiali, ale ona tylko mówiła, że
babcia się zgodziła, więc siedzieli cicho. Rodzice Alicji pracowali w
USA, więc ona mieszkała z babcią i, starszą o rok, siostrą. Babcia
często wychodziła do koleżanek z sąsiedztwa, także w domu, siostry mogły
robić co chciały…
Teraz stała na polance, z łukiem w ręce, patrząc na
niego wściekłym wzrokiem. Oprócz jej i Adriana nie było tam nikogo. Żeby
dojechać do domu, Ali potrzebowała pół godziny jazdy rowerem. A czemu
tu w ogóle przyjechała? Żeby nauczyć tego tłumoka strzelać. Ale on
oczywiście musiał wszystko zepsuć. Zamiast słuchać jej poleceń zaczął
się z nią drażnić. Ukradł jej łuk i wrzucił do jeziora, wiedział że nie
jest głębokie, bo często już tu przyjeżdżał. Kiedy ona przestraszona
pobiegła wyłowić łuk, Ad podbiegł od tyłu i popchnął ją, tak, żeby cała
zanurzyła się w wodzie. Potem, jak gdyby nigdy nic, wyszedł na brzeg,
wziął jedną ze strzał i wpatrywał się, uśmiechnięty, a nawet rozbawiony,
w Alicję wychodzącą na brzeg. Tusz jej się rozmazał i wyglądała jak
upiór. Była strasznie wściekła.
- Przesadziłeś Ad! Masz mi przynieść
ręcznik, natychmiast! – wrzasnęła.
- Nie mam –odparł – Zawsze możesz się
wytarzać w trawie , lub wyschnąć na słońcu, albo... - roześmiał się –
zresztą nieważne.
Alicja podeszła bliżej i już chciała mu przywalić gdy
nieoczekiwanie przerwał jej huk. Niedaleko ich wybuchł fajerwerk. Potem
było ich więcej. Pewnie wesele, pomyślała, nie ma co tu dłużej siedzieć.
- Jadę już.
- Ale jest dopiero 20. Zwykle wracamy po 22.
- Wiem, ty
sobie możesz wrócić o tej godzinie, ja jadę teraz.
- Nie! Przepraszam,
okey? – powiedział błagalnie
- Wcale nie okey ! Jestem cała mokra, a nie
wyschnę, bo słońce już zachodzi.
- To przynajmniej obejrzyj ze mną
zachód. Proszę?
Alicja westchnęła bezradnie.
- Dobra, niech ci będzie. –
powiedziała i usiadła na trawie, patrząc prosto na słońce, chowające
się za jezioro. Po swojej lewej miała las, a po prawej rozciągało się
pole ze zbożem. Za Alicją, równolegle do jeziora szła asfaltowa droga,
przy której stały dwa rowery: jej neonowo różowy, w czarne kwiatki i
jego czarno-fioletowy.
- Czemu ci tak zależy na tym żebym została? –
zapytała Alicja, wpatrując się we wschodzący księżyc.
- A czemu miałoby
mi nie zależeć? Jesteś moją dziewczyną! Kocham cię i nie chcę żebyś była
na mnie zła. Poza tym muszę ci coś powiedzieć. – Ali popatrzyła na
niego zaciekawiona.
- No to mów. Adrian usiadł koło niej i ukrył twarz w
dłoniach.
- To nie jest takie proste. –powiedział. – Zastanawiałaś się
kiedyś dlaczego nie miałem nigdy dziewczyny?
- Wcześniej nie bardzo mnie
to obchodziło. – odparła. Ad spojrzał na nią smutnym wzrokiem, a Alicja
aż podskoczyła. Jego oczy… już nie były brązowe, tylko niesamowicie
niebieskie.
- Czemu masz inny kolor oczu? – zapytała przerażona. –
Myślałam że nie nosisz soczewek…
- Nie noszę, tęczówki stają się
niebieskie, gdy się zmieniam.
- Zmieniasz? – roześmiała się Alicja. – Że
niby jesteś jakimś wampirem czy coś? – powiedziała sarkastycznie.
-
Noo… tak jakby… Jestem wilkołakiem. – W tej chwili kilka rzeczy
wydarzyło się jednocześnie: Adrian położył się na ziemi, fajerwerki
ucichły, a słońce zaszło. Było ciemno i nawet księżyc nic nie pomagał.
Alicja słyszała za sobą jęki Adriana. Miała na tyle rozsądku, żeby nie
zostawać przy „zmieniającym się w wilkołaka” chłopaku. Stwierdziła, że
Ad jest ultra idiotą, i poszła w stronę rowerów. Po drodze zabrała łuk,
przewiesiła go przez ramię, a potem podniosła strzały. Zanim wsiadła na
rower, obejrzała się na jezioro, ale i tak było za ciemno by cokolwiek
zobaczyła. Włączyła, więc latarkę rowerową, włożyła strzały do koszyczka
na kierownicy, i nakierowała światło na miejsce, gdzie jeszcze przed
chwilą siedział Adrian. Teraz nie było tam nic. Alicja tylko wzruszyła
ramionami, wskoczyła na rower i ruszyła w kierunku domu. Nagle coś
poruszyło się w krzakach, przy drodze. Ali zatrzymała się trochę
przestraszona. Po chwili na ulicę wyskoczył łabędź. Dziewczyna
przyjrzała się mu, ale nic dziwnego nie dostrzegła. Gdy już miała zamiar
jechać dalej, łabędź odfrunął, ale nie przestraszył się jej, tylko
wielkiego czarnego psa, który przebiegł obok roweru Alicji, i skoczył
próbując złapać uciekającego ptaka. Nie udało mu się, więc odwrócił się
do Ali. Ona, udając, że się nie boi, wsiadła na rower i pędem ruszyła w
stronę miasta. Wilk tylko przyjrzał jej się, gdy go mijała, a potem
wskoczył w krzaki.
Zapowiada się nieźle. Tylko nie zapominaj klikać entera przy dialogach, bo można się pogubić. A! I jeszcze akapity, proszę dawaj akapity. ja jestem osobiście na tym stopniu wyczulona :P Pisz dalej i czekam na kolejny rozdział. Z chęcią dodam cię do tych tam, co czytam :3 Jakby ci się nudziło to wpadaj do mnie. Ja piszę o herosach ( co zapewne nie jest ci obce :D )
OdpowiedzUsuńBuziaki, pozdrawiam ;**
nie prykaj tylko pisz.
OdpowiedzUsuńpiszę :P
Usuń